Z Janem Machulskim zetknąłem się dopiero wtedy, gdy obaj znaleźliśmy się w Warszawie. To dzięki niemu pracowałem i pracuję nadal gościnnie w Teatrze Ochoty. Darzę też wielką sympatią jego syna, Juliusza Machulskiego, z którym mamy wspólne poczucie humoru.

Jan Machulski był zresztą taki sam - traktował swój zawód z lekkim przymrużeniem oka. Przekonałem się o tym przede wszystkim na planie filmu "Vabank" i "Vabank 2". Wiem, że zdołaliśmy wtedy stworzyć parę filmową, która na długo utkwiła w pamięci widzów.

Możemy poczytać to sobie za sukces, bo łaska pańska na pstrym koniu jeździ, a gusta widzów są zmienne.