Dziennik Gazeta Prawana logo

Maciej Lasek dla dziennik.pl: W ciągu dwóch dni przed katastrofą trasą boeinga leciało 75 maszyn

22 lipca 2014, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Maciej Lasek, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych
Maciej Lasek, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych/Agencja Gazeta
Malezyjski boeing 777 nie był zabłąkanym samolotem, który jako jedyny przelatywał nad Ukrainą. Jak mówi w rozmowie z dziennik.pl Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, w ciągu dwóch dni przed zestrzeleniem tą samą trasą leciało 75 maszyn.

Dziesiątki maszyn nad Ukrainą

Do zestrzelenia samolotu doszło w niezamkniętej przestrzeni powietrznej, czyli w takiej, gdzie ruch pasażerski może się normalnie odbywać. Ograniczenia obejmowały niższe wysokości. Tam dziennie przelatywało ok. 400 komercyjnych samolotów, z czego ok. 150 z nich w międzynarodowym transporcie pasażerskim. Taką samą trasą co zestrzelony Boeing, przez ostatnie dwa dni przed katastrofą przeleciało 75 samolotów. 

Badania, śledztwo, zabezpieczenie

Szczątki samolotu rozrzucone są na obszarze kilkunastu kilometrów kwadratowych. Ale trudno to ocenić, ponieważ bazujemy tylko na informacjach dziennikarzy, którym udało się dotrzeć w ten zamknięty rejon.

Żeby móc dokładnie określić przyczyny katastrofy, niezbędne jest jak najszybsze zabezpieczenie terenu i wpuszczenie tam międzynarodowych ekspertów ds. badań katastrof lotniczych. Ale to będzie możliwe tylko wtedy, jeśli zapewni się im bezpieczeństwo. Po dotarciu na miejsce oni powinni prowadzić normalne badanie. W grupie powinno się wydzielić zespoły: m.in. taki, który dokumentuje miejsce wypadku, oraz do poszukiwania czarnych skrzynek.

Trzeba znaleźć wszystkie części samolotu, udokumentować ich położenie, opisać dokładne położenie ofiar, to gdzie one siedziały, itd. Jednocześnie trzeba zabezpieczyć zapisy z radarów, korespondencję radiową i przesłuchać świadków. Opóźnienie w zabezpieczeniu terenu utrudni śledztwo, ale to nie znaczy, że nie da się wyjaśnić przyczyn tej tragedii. 

Czarne skrzynki kluczowe

Jednym z ważnych elementów badania jest odnalezienie, zabezpieczenie i odczyt informacji zawartych w czarnych skrzynkach. Mogą to zrobić tylko specjaliści przy współudziale ekspertów z linii lotniczej, do której należał samolot. Zazwyczaj są zabudowane w części ogonowej samolotu, mają kształt prostopadłościanów o długości do 50 cm, wysokości ok. 15 cm, a szerokości 10 cm. Wbrew nazwie pomalowane są na pomarańczowy kolor. Wytrzymują pożar, duże ciśnienie, upadek z dużej wysokości.

Szczątki powiedzą, że strzelano, ale nie wskażą winnego

Wszystkie informacje wskazują, że samolot Malezyjskich Linii Lotniczych został zestrzelony. Informacje wywiadów amerykańskiego i ukraińskiego, nagrane rozmowy separatystów i dokładne wskazanie przez ekspertów miejsca, skąd rakieta została wystrzelona, wydają się wskazywać sprawców.

W tej chwili potrzebne są dowody na to, że przyczyną wypadku była na 100 procent wystrzelona rakieta. Ale nawet jeśli odczyta się czarne skrzynki, to i tak nie wskaże to tego, kto wystrzelił rakietę. Do tego niezbędne jest znalezienie jej szczątków i oględziny wraku samolotu. Śledztwo w tym zakresie będzie zapewne prowadzone w oparciu o materiały niejawne, uzyskane przez odpowiednie służby. 

Żeby to się nie powtórzyło

Z tej tragedii powinniśmy wyciągnąć dwa profilaktyczne zalecenia na przyszłość. Po pierwsze, w państwach, gdzie toczy się taki konflikt - mając informację, że rebelianci posiadają tak zaawansowaną broń, nie powinno się ograniczać takiej przestrzeni do pewnej wysokości, tylko ją zamknąć całkowicie. Po drugie, linie lotnicze i organizacje zarządzające ruchem lotniczym powinny to potraktować jako wskazówkę do szacowania ryzyka. Np. nad Afganistanem przelatują samoloty pasażerskie, ale talibowie nie posiadają tak zaawansowanej broni. 

Smoleńsk a Donieck - czy są jakieś analogie?

Czy są jakieś analogie do tragedii w Smoleńsku? Żadnych. W Smoleńsku teren był od razu zabezpieczony, a polscy specjaliści byli na miejscu po kilku godzinach i mieli dostęp do miejsca wypadku, wraku i czarnych skrzynek. Z badania powstał raport opisujący wszystkie przyczyny i okoliczności wypadku, którego nie kwestionuje zarówno środowisko lotnicze, jaki i badacze wypadków lotniczych w kraju i za granicą. Na Ukrainie specjaliści nie mają dostępu do miejsca zdarzenia, a osoby nieuprawnione dokonują zmian, których celem może być zacieranie śladów wskazujących na sprawcę tej tragedii.

ZOBACZ TAKŻE: Macierewicz o zestrzeleniu samolotu: Zaczęło się 10 kwietnia 2010 >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj