Janusz Korwin-Mikke w rozmowie z tygodnikiem "Do Rzeczy" konsekwentnie stara się obalać stwierdzenia, wedle których jego Kongres Nowej Prawicy przez nikogo w Polsce nie jest traktowany poważnie. Zapewnia również, że na samej władzy i stanowiskach absolutnie mu nie zależy - chce po prostu zmieniać ustawy. Na stwierdzenie, że do tego potrzebna jest władza, a zatem przymierze z rządzącą partią, odpowiada: - Samoobrona miała znacznie głupsze hasła nić KNP, a [Jarosław Kaczyński] wszedł z nią w koalicję. I przyznaje, że poniekąd rozumie niechęć szefa PiS do wspólnego rządzenia, ponieważ on też wolałby rządzić sam.

Korwin-Mikke zaryzykował również stwierdzenie, które tygodnik wykorzystał do tytułu, a które dotyczy Władimira Putina. Europoseł NKP stwierdził mianowicie, że prezydent Rosji dobrze sprawdziłby się również jako prezydent Polski. Choć przyznał, że nawet dobry prezydent nie zawsze podejmuje dobre decyzje. - Gdybym ja był Putinem, po zestrzeleniu tego samolotu natychmiast posłałbym 50 tys. żołnierzy, zająłbym te tereny, rozstrzelał sprawców zamachu i zrobił uczciwe referendum - taką receptę na rozwiązanie sytuacji na Ukrainie podał JKM.

CZYTAJ WIĘCEJ: Korwin-Mikke zbojkotowany w TVP. Wyszedł wściekły >>>

ZOBACZ TAKŻE: Janusz Korwin-Mikke i jego "złote myśli" >>>