Zdaniem dyrektora Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia Sławomira Dębskiego, zabójstwo Niemcowa bardzo przypomina otrucie byłego oficera FSB Aleksandra Litwinienki. W obu przypadkach morderstwo było "spektakularne" - takie, by "wszyscy widzieli". 

Ekspert zaznaczył, że Niemcow zginął z ręki zawodowców, którzy strzelali w serce, głowę, nerki, w dodatku w centrum Moskwy, gdzie jest mnóstwo kamer i policji. Użycie siły przeszło na nowy etap - dodał.

ZOBACZ TAKŻE: Rosyjscy śledczy o wersjach zabójstwa Niemcowa. Wątek "wewnątrzukraiński"?>>>

Z kolei Jarosław Ćwiek-Karpowicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreślił, że niezależnie od tego, kto zabił, to Władimir Putin odpowiada politycznie za ten mord. Jak mówił, zabójstwo zostało przygotowane profesjonalnie, albo za wiedzą, albo bez wiedzy prezydenta. Ale nawet jeśli Putin nie wiedział, to ci którzy zabili, dzięki niemu cieszą się swobodą działania i bezkarnością - zaznaczył.

Według eksperta, teraz, w trakcie śledztwa może się rozpocząć kampania dyskredytująca Borysa Niemcowa, mająca na celu "zburzenie" mitu walecznego opozycjonisty.

Borys Niemcow pod koniec lat 90-tych pełnił funkcję wicepremiera. W ostatnich latach stał się jednym z największych krytyków Władimira Putina. Opozycjonista zginął w nocy w czasie spaceru w centrum Moskwy. Zabójcy oddali do niego kilka strzałów z broni palnej. Niemcow zmarł od odniesionych ran. Miał 55 lat. 

CZYTAJ WIĘCEJ O ZABÓJSTWIE BORYSA NIEMCOWA>>>