Niszczarka do papieru zaatakowała Ćwiąkalskiego
Praca ministra potrafi być niebezpieczna, nawet gdy przez cały dzień nie opuszcza gabinetu - dowcipkuje "Fakt". Jak pisze bulwarówka, przekonał się o tym szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. W miniony wtorek zaatakowała go… niszczarka do papieru. "Poszatkowała mi cały krawat" - żali się minister.
- Ćwiąkalskiemu brak determinacji, by walczyć z patologiami
- Ćwiąkalski: Brzydzą mnie niektórzy politycy
- "Niech Ćwiąkalski pomoże ofiarom, nie bandytom"
- Ćwiąkalski: Vogel prawdę powie
- Ćwiąkalski nie chce bandytów w aresztach?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak mogło dojść do tak dramatycznej sytuacji? Pracując przy komputerze, Zbigniew Ćwiąkalski zrzucił swój telefon komórkowy na podłogę. Ten wpadł pod biurko.
"Schyliłem się, aby podnieść komórkę, jednak nie spuszczałem oczu z komputerowego monitora" - opowiada "Faktowi" minister. "Wtedy mój krawat wsunął się do niszczarki, ta włączyła się automatycznie i wciągnęła go do środka" - tłumaczy.
Twarz szefa resortu sprawiedliwości zaczęła zbliżać się do maszyny, jedwabna pętla coraz mocniej zaciskała mu się na szyi - obrazowo opisuje "Fakt".
Dzięki refleksowi Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu udało się wyjść z opresji. Szybkim szarpnięciem wyrwał krawat z ostrzy niszczarki i wyłączył groźną machinę. Ale krawat był cały w strzępach.
Minister zapiął marynarkę tak, by poszatkowany krawat był niewidoczny. "Tego samego dnia udzieliłem kilka wywiadów przed kamerą. Nikt się nie zorientował" - śmieje się Ćwiąkalski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!