George Bush żegnał się wczoraj z przywódcami innych państw. Zadzwonił do kilkunastu prezydentów i premierów, ale nie było telefonu do żadnego polskiego polityka.

Wśród rozmówców Busha znaleźli się liderzy światowych potęg politycznych i gospodarczych:premier Rosji Władimir Putin i prezydent tego kraju Dmitrij Miedwiediew, kanclerz Niemiec Angela Merkel czy prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

Ale Bush, ustępujący po ośmiu latach prezydentury, znalazł też czas na wymianę kurtuazyjnych zdań z przywódcami Danii, Gruzji czy Grecji.

"Odchodzący prezydent USA wyraził im wdzięczność za życzliwość, jaką go obdarzyli" - podkreślił rzecznik Białego Domu John Gondroe. W sumie Bush wykonał kilkanaście telefonów, innych już nie planuje.

Politycy z Polski - największego i najwierniejszego sojusznika USA w Europie Środkowo-Wschodniej - nie znależli się w gronie osób, które zasłużyły na pożegnanie.