Gronkiewicz-Waltz straciła Warszawę
Mieszkańcy Warszawy najprawdopodobniej znowu będą wybierać prezydenta miasta. Szef MSWiA Ludwik Dorn ogłosił wczoraj, że każdy samorządowiec, który spóźnił się z oświadczeniem majątkowym, straci mandat. Wśród nich jest prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz - pisze DZIENNIK. A to oznacza kolejną wojnę PO-PiS w stolicy.
Jednak wicepremier Dorn nie ma wątpliwości. Uważa, że utrata mandatu jest ewidentna, bo nie ma innej możliwości interpretacji przepisów. Dorn przypomina też, że nowelizację wprowadzającą kontrowersyjne przepisy zaproponowali w połowie 2005 r. posłowie Platformy Obywatelskiej. Poprawka zmierzająca do utraty mandatu to z kolei inicjatywa posła SLD Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego. "Nadal jestem przekonany, że przepisy są jasne i zrozumiałe dla przeciętnie inteligentnego obywatela" - mówi DZIENNIKOWI poseł Sojuszu.
Teraz Platforma Obywatelska chce zmieniać prawo w trybie doraźnym. Zaproponował to wczoraj szef klubu parlamentarnego PO Bogdan Zdrojewski. PiS nie zajął jeszcze oficjalnego stanowiska, ale z wypowiedzi wszystkich czołowych polityków wynika, że nie będzie na to zgody.
Powtórka wyborów w Warszawie oznacza wybuch kolejnej wojny między PiS a PO. "Jestem przekonany, że gdyby znów do nich doszło, wyborcy potwierdziliby swą wcześniejsza decyzję" - ocenia szef PO Donald Tusk. I zapowiada, że znów rekomenduje Gronkiewicz-Waltz. Tusk przyznaje jednak, że nie byłoby zamieszania, gdyby samorządowcy zdążyli z oświadczeniami.
Pytanie, czy w powtórce warszawskich wyborów wziąłby znów udział Kazimierz Marcinkiewicz. "Dziś mam rozmowę w konkursie na prezesa PKO BP. Zamierzam nim być przynajmniej jedną kadencję. Nie będę jako prezes startował w wyborach na prezydenta Warszawy" - powiedział DZIENNIKOWI były premier. A jeśli nie zostanie prezesem? Takiej myśli Marcinkiewicz nie dopuszcza.
Zgodnie z prawem Rada Warszawy ma 30 dni na stwierdzenie wygaśnięcia mandatu pani prezydent. Jeśli tego nie zrobi, inicjatywę przejmie wojewoda. Najpierw wezwie radę do podjęcia tej uchwały, a jeśli i to nie przyniesie efektu, sam podejmie decyzję. Od niej gmina ma prawo odwołać się do sądu administracyjnego.
"Wojewodowie nie mogą tego działania nie podjąć i żaden zwierzchnik wojewodów, np. minister spraw wewnętrznych czy premier, nie może im powiedzieć, że mają z tego prawa nie korzystać. Oni muszą z tego prawa korzystać, bo tak stanowi ustawa" - mówi wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński.
Głos zabrał też prezydent Lech Kaczyński. Uważa, że sprawa powinna zostać rozstrzygnięta w sposób rozsądny, ale jednakowy we wszystkich przypadkach. W kilkunastu gminach rady już podjęły ostateczne decyzje o pozbawieniu mandatów spóźnialskich samorządowców. Jeśli więc prawo ma obowiązywać wszystkich, to nie należy robić wyjątku dla Warszawy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!