Współpracujemy ze sobą, bo dla nas sprawą pierwszoplanową jest zwycięstwo w wyborach - zapewnił europoseł PiS Zbigniew Ziobro na wspólnej z szefem sztabu PiS Tomaszem Porębą konferencji. Powtórzył, że prezydencja w Radzie UE nie może być powodem, by zabronić opozycji krytykowania rządu

Podczas niedawnej prezentacji w Parlamencie Europejskim przez premiera Donalda Tuska priorytetów polskiej prezydencji, europosłowie PiS zarzucili polskiemu rządowi ograniczanie wolności mediów. Ziobro mówił m.in. o akcji funkcjonariuszy służb wobec autora strony antykomor.pl. Wystąpienia te wywołały burzliwą dyskusję.

Wypowiedź Ziobro skrytykował Poręba. M.in. w rozmowie, która ukazała się w sobotę w tygodniku "Rzeczpospolitej" "PlusMinus", szef sztabu wyborczego PiS powiedział m.in.: "Wszystkim powtarzam, że występ w Brukseli był indywidualną akcją Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego" oraz "Jeszcze dwie, trzy takie wrzutki z boku i mamy pozamiatane. Panowie nie skonsultowali tego z nikim: ani z prezesem, ani z szefem naszej frakcji w Parlamencie Europejskim ani wreszcie ze sztabem".

Natomiast na sobotniej porannej konferencji prasowej Ziobro i Poręba zapewniali, że wyjaśnili sobie nieporozumienia. Ziobro stwierdził, że "początek funkcjonowania sztabu jest zawsze nowym doświadczeniem", czego sam doświadczył, stojąc w 2005 r. na czele kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego.

"W sytuacji, gdy chce się wygrać i walczy się bardzo mocno, zawsze pojawiają się emocje i różnice zdań, to jest normalne w każdej partii, również w PiS. Te różnice zdań zostały wyjaśnione, idziemy razem, liczę bardzo na pana posła Zbigniewa Ziobrę, Adama Hoffmana i pozostałych członków sztabu, bo jesteśmy to winni Polakom: musimy te wybory wygrać i wygramy je" - mówił Poręba.

Ziobro zaznaczył w rozmowie z PAP, że w przeddzień swego wystąpienia w PE, jego treść konsultował telefonicznie z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim.

Europoseł stwierdził również, że polska prezydencja nie może być pretekstem do "zamknięcia ust opozycji" podczas kampanii wyborczej.

"Nie z naszego wyboru kampania parlamentarna została przez Platformę Obywatelską wpisana w wydarzenia związane z prezydencją. To była decyzja PO, były przecież dyskusje w Polsce aby tych dwóch wydarzeń nie łączyć. Celem Donalda Tuska było i jest wykorzystanie w kampanii wyborczej prezydencji, wykorzystanie w taki sposób, by zakneblować usta opozycji, aby PiS nie miało prawa do krytyki" - mówił na konferencji Ziobro.


Zapowiedział, że PiS będzie "w sposób rzeczowy krytykować to, co na krytykę zasługuje". "Bo Polacy mają prawo do prawdy. Będziemy wskazywać, również w Parlamencie Europejskim te nieprawidłowości, które wymagają naprawy, ale jednocześnie będziemy wspierać polską prezydencję i premiera w tych wszystkich ważnych celach, które są dla Polski pierwszoplanowe, jak kwestia ograniczenia limitów CO2. Ale będziemy też krytycznie i zgodnie z prawdą mówić o tych problemach, które dotyczą podstawowych standardów i wolności, bo to jest podstawowy problem demokracji, to jest problem, na który nie można zamykać oczu" - mówił Ziobro.

Podkreślił, że debata na temat wolności słowa jest standardem w PE. Jego zdaniem premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski powinni "przeprosić Polaków za to, że dezinformują, mówiąc że sprawy dotyczące wolności mediów i wolności słowa są traktowane UE jako sprawy wewnętrzne i nie są podnoszone w czasie debat w PE". Przypomniał burzliwe i emocjonujące dyskusje na ten temat na forum europarlamentu podczas prezydencji Węgier czy Włoch.

W jego ocenie debata po wystąpieniu Tuska w PE była toczona w spokojnym i wyważonym tonie. "Bo my chcemy sukcesów polskiej prezydencji, chcemy aby Donald Tusk osiągnął ważne dla Polski cele, ale nie możemy zamykać oczu na poważne problemy polskiej demokracji i próby ograniczenia opozycji, która przybiera nową formułę: nie można krytykować rządu w trakcie prezydencji, bo to nie wypada, czyli przez całą kampanię, a więc nie można prowadzić równoprawnej kampanii" - mówił Ziobro.

Jak dodał, "raz już udało się wmówić PiS-owi, jak ma prowadzić kampanię, było to w czasie kampanii prezydenckiej, drugi raz my sobie na to nie pozwolimy". "Będziemy dlatego razem, wspólnie wykorzystując nasze doświadczenie, prowadzić uczciwie tę debatę, nie dając sobie zakneblować ust, ani tu, ani w PE" - zaznaczył Ziobro.