Poseł Piotr Szeliga z Solidarnej Polski miał spotkać się z prostytutką. Kobiecie jednak nie zapłacił, więc ta zaczęła go szantażować. Sprawą zajęła się policja. "Rzeczpospolita" dotarła do nowych szczegółów sprawy. Okazuje się, że polityk uzyskał zwrot kosztów za pobyt w hotelu. Poseł Piotr Szeliga przedstawił Kancelarii Sejmu do refundacji faktury z hotelu za trzy noclegi w grudniu 2012 na łączną kwotę 615 zł. Przedstawił też faktury wystawione przez ten hotel za dwa noclegi z września 2012 na łączną kwotę 390 zł - informuje biuro prasowe Kancelarii Sejmu. 

Jak tłumaczy się poseł? Początkowo zaprzeczał, że rozliczył pobyt za pieniądze podatników. Potem przyznał się, że chciał zwrotu kosztów, bo wykonywał ważne obowiązki poselskie. Przedstawiłem fakturę za pobyt tego dnia, jednak nie należy tego wiązać ze sprawą opisywaną przez media - tłumaczy. Wyjaśnia, że spotykał się w Lublinie z lokalnymi mediami, musiał więc gdzieś przenocować.