Ponad 100 tys. wniosków zostało złożonych pierwszego dnia wejścia w życie rządowego programu 500+. Była premier Ewa Kopacz była pytana m.in o to, czy zazdrości sukcesu rządowi PiS.

Ja w ogóle generalnie z natury ludziom niczego nie zazdroszczę. Życzę im jak najlepiej. Rzeczywiście radość tych, którzy wczoraj mieli szansę złożyć te wnioski i liczą na to, że te pieniądze dostaną, i pewnie smutne oczy tych dzieci, które są jedynakami, a których dochód na osobę przekracza 800 złotych. I pewnie smutne oczy dzieci, które są w domach dziecka, które nie mogą na to liczyć - nikt w ich imieniu nie złoży tych wniosków. Czas pokaże, na ile to był sukces propagandowy, jak to wczoraj pokazywano: te wycieczki, busy, duże pieniądze na tę reklamę - a jednocześnie czas będzie najlepszym weryfikantem tego, co się zdarzy w przyszłości - oceniła Kopacz w RMF FM.

Była premier uważa, że kierowanemu przez nią rządowi udało się zrealizować "blisko 90 proc." obietnic.

A dziś efektem tej mojej pracy przez rok, przez 14 miesięcy jest to, że obecny rząd może z taką lekkością rozdawać te pieniądze. Zostawiliśmy państwo w dobrej kondycji finansowej, stabilnymi finansami publicznymi - powiedziała Kopacz.

Według niej program 500+, "choćby nie wiadomo, jak zaklinać rzeczywistość", jest programem socjalnym.

Była premier oceniła także obecną kondycję Platformy Obywatelskiej. Zdaniem Kopacz, partia ma do odrobienia "kawał lekcji", a o rozłamach w partii mówią ci, którzy "źle życzą Platformie".

Kopacz dodała, że nikt z klubu PO "nie wyjdzie". W mediach, w tym kontekście pojawiały się m.in. nazwiska Stefana Niesiołowskiego, Agnieszki Pomaski czy Sławomira Nitrasa.

Spekulacje, szczególnie personalne, zawsze cieszyły się szczególną popularnością, więc zostawmy spekulacje i trzymajmy się faktów, a fakty są takie, że nikt z klubu parlamentarnego nie wyjdzie - stwierdziła Kopacz.

Sama zadeklarowała, że jest "lojalna w życiu prywatnym, jak i w polityce".

Kopacz była pytana także m.in. o wizytę prezydenta Andrzeja Dudy w USA.

Pojechał tam i nie spotkał się w bardzo konkretnej godzinie, w konkretnym miejscu z prezydentem Obamą, ale niewątpliwie miał okazję chwilę z nim porozmawiać, wtedy kiedy prezydent Obama się z nim witał. Nagle nie czyńmy z tego Bóg wie jakiego wydarzenia. Ale chcę zwrócić uwagę, że w czasie tej krótkiej rozmowy, nawet tej krótkiej - podczas podawania ręki i pozowania do wspólnego zdjęcia - jednak prezydent Obama miał czas rozmawiać również o rzeczy najistotniejszej - o Trybunale Konstytucyjnym. Czy to nie jest symptomatyczne? O tym mówił sam minister Szczerski, a więc skoro miał czas mówić o Trybunale Konstytucyjnym to znaczy, że sprawy Polski i sytuacji, która w tej chwili w Polsce jest, są ważne i obserwowane również w Stanach Zjednoczonych - u naszego sojusznika. Pan mówi o tej dywizji pancernej - to chcę panu przypomnieć, że nieładnie, tak w życiu prywatnym też, nieładnie podpisywać się pod cudzymi sukcesami. Sprawa tej dywizji, sprawa obecności wojsk były ustalane jeszcze za poprzedników i to zarówno byłego ministra obrony czyli ministra Siemoniaka, jak i poprzedniego - pana prezydenta - Bronisława Komorowskiego - skomentowała była premier.