W środę po południu obradował klub Nowoczesnej. Po zakończeniu posiedzenia jego szefowa Kamila Gasiuk-Pihowicz poinformowała, że powołany został rzecznik dyscypliny klubu w osobie posłanki Ewy Lieder. - Rolą pani Ewy Lieder będzie pilnowanie dyscypliny podczas głosowań - powiedziała Gasiuk-Pihowicz, zapewniając jednocześnie, że stanowiska klubu Nowoczesnej będą wypracowywane "w debacie merytorycznej, w drodze konsensusu".

Środowe posiedzenie klubu było reakcją na kryzys, który w Nowoczesnej wywołało odrzucenie w Sejmie projektu Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017". W głosowaniu, które odbyło się tydzień temu nie wzięło udziału dziesięcioro posłów Nowoczesnej, przyczyniając się do tego, że propozycja nie została skierowana do dalszych prac legislacyjnych. Do tego, aby projekt trafił do komisji, zabrakło dziewięciu głosów (oprócz 10 posłów Nowoczesnej, w głosowaniu nie brało udziału też m.in. 29 posłów PO).

- Uznaliśmy, że nieprzesłanie do dalszych prac w komisji projektu "Ratujmy Kobiety" trzeba naprawić, dlatego ustaliliśmy ostateczne, zamykające sprawę kroki - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

Nowoczesna postanowiła więc złożyć w Sejmie dwa projekty ustaw, które mają na celu liberalizację obecnie obowiązujących przepisów warunkujących dopuszczalność przerywania ciąży. Pierwszy z nich ma być powtórzeniem obywatelskiej propozycji Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", która zakłada dopuszczalność terminacji ciąży do 12 tygodnia, refundację środków antykoncepcyjnych oraz edukację seksualną w szkołach.

Rzeczniczka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska mówiła, że ponowienie projektu Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" jest odpowiedzią na oczekiwanie środowisk kobiecych, które apelowały do posłów o złożenie odrzuconego projektu. - Biorąc pod uwagę ile wysiłku obywatele włożyli w zbieranie podpisów pod tym projektem i biorąc pod uwagę, że te środowiska również powinny być dopuszczone do debaty tutaj w Sejmie, która się będzie dalej toczyć wokół liberalizacji bądź zaostrzania prawa aborcyjnego, nie możemy postąpić inaczej - mówił posłanka Nowoczesnej.

Drugi z projektów został opracowany przez zespół pod kierownictwem Joanny Schmidt, jednej z posłanek, która w geście protestu po ubiegłotygodniowych głosowaniach, postanowiła zawiesić swe członkostwo w klubie Nowoczesnej. - Projekt jest dość odmienny, poruszamy kwestie nie dotknięte w ogóle w projekcie "Ratujmy Kobiety", jak np. pochówek tego, co jest następstwem aborcji (...) Tam są również kwestie wsparcia dla kobiet po poronieniach - mówiła Hennig-Kloska.

Jeśli chodzi o przepisy dotyczące dopuszczalności przerwania ciąży, to - zgodnie z propozycją Joanny Schmidt - zabieg ten byłby możliwy pod czterema warunkami - jak dotychczas, gdy istnieje zagrożenie zdrowia i życia kobiety, kiedy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony. - Czwarty jest taki, że kobieta po głębokich konsultacjach, zarówno z lekarzem specjalistą, jak i prawnych, dalej decyduje się na usunięcie (ciąży) do określonego czasu, bo nie widzi dla siebie innego wyjścia - dodała Hennig-Kloska.

W ostatnim z tych przypadków aborcja byłaby dopuszczalna do 12 tygodnia ciąży i dla kobiet pełnoletnich (kobiety poniżej 18. roku życia mogłyby ją wykonać za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych). Projekt przewiduje też edukację seksualną.

Hennig-Kloska podkreślała przy tym, że aborcja nie jest niczym dobrym, jednak większość posłów Nowoczesnej ma też świadomość istnienia choćby tzw. podziemia aborcyjnego, czy "turystyki aborcyjnej". - Udawanie dzisiaj, że aborcja w Polsce nie funkcjonuje to jest hipokryzja i chowanie problemu pod dywan - oceniła posłanka.

Poinformowała, że udało się już zebrać wymaganą liczbę podpisów (minimum 15) pod projektem autorstwa Joanny Schmidt. Jeśli chodzi o drugi z projektów, Paulina Hennig-Kloska zaapelowała do posłów PO i koła Unii Europejskich Demokratów (czterech b. posłów PO), by wsparli Nowoczesną w zbiórce podpisów. Rzeczniczka Nowoczesnej zapowiedziała, że jak tylko oba projekty zostaną złożone, władze klubu zwrócą się do marszałka Sejmu, by jak najszybciej włączyć je do porządku obrad.

Szef klubu PO Sławomir Neumann powiedział w środę PAP, że zanim Platforma zdecyduje się wesprzeć swymi podpisami propozycję Nowoczesnej, najpierw sprawą zajmie się klub Platformy. - W związku z konfliktem w Nowoczesnej i składaniem dwóch projektów, które trochę się wykluczają w niektórych elementach, ja absolutnie rekomenduję naszym posłom niepodpisywanie tych projektów do czasu spotkania klubu Platformy w przyszłym tygodniu - powiedział zaznaczył Neumann.

Posiedzenie klubu PO odbędzie się prawdopodobnie w przyszłą środę; wcześniej ma dojść do spotkania przedstawicieli prezydiów klubów PO i Nowoczesnej, gdzie niewykluczone, że omawiana będzie m.in. sprawa ewentualnego poparcia PO dla najnowszych propozycji w sprawie liberalizacji prawa aborcyjnego.

Wsparcia dla projektu nie wykluczył za to w rozmowie z PAP szef koła UED Jacek Protasiewicz. Zastrzegł jednak, że najpierw chciałby tę sprawę omówić z pozostałymi członkami koła: Michałem Kamińskim, Stefanem Niesiołowskim i Stanisławem Huskowskim.

Kamila Gasiuk-Pihowicz zapewniała w środę, że środowe posiedzenie klubu Nowoczesnej odbyło się w bardzo dobrej atmosferze. - To było bardzo dobre spotkanie; mówiliśmy o wartościach, ścieraliśmy się na argumenty, rozmawialiśmy o tym, dlaczego w zeszłym tygodniu wydarzyło się to, co się wydarzyło, dlaczego posłowie zagłosowali tak, jak zagłosowali - relacjonowała szefowa klubu Nowoczesnej.

Podkreśliła, że "merytoryczna dyskusja o wartościach jest jedyną drogą, aby dojść do porozumienia".

W posiedzeniu klubu wzięło udział także troje posłów: Joanna Schmidt, Joanna Scheuring-Wielgus i Krzysztof Mieszkowski, którzy zawiesili swoje członkostwo w klubie Nowoczesnej na znak protestu po tym, gdy dziesięcioro ich kolegów nie wzięło udziału w głosowaniu nad projektem "Ratujmy Kobiety 2017".

Zadowolona z przebiegu środowego posiedzenia klubu była też Joanna Schmidt. - To była długa, otwarta dyskusja, mieliśmy możliwość wyrażenia swoich poglądów. Ogólny jej odbiór jest na pewno pozytywny. Jak najbardziej podpisuję się też pod deklaracjami, które złożyły na konferencji prasowej przewodnicząca naszego klubu i rzeczniczka. To jest pierwszy etap naprawy tego, co zepsuliśmy w zeszłym tygodniu - powiedziała posłanka w rozmowie z PAP.

Jej zdaniem za wcześnie jeszcze na decyzję o ewentualnym odwieszeniu członkostwa w klubie Nowoczesnej. - Wracamy teraz do swoich miast, musimy porozmawiać ze swymi strukturami. Dużo słów padło dziś na klubie, które musimy sobie też przemyśleć - powiedziała Schmidt. Dodała, że jej decyzja o ewentualnym odwieszeniu członkostwa będzie zależała także od przebiegu prac nad obydwoma projektami ustaw.