- Bohaterowie tamtych czasów nie mogą się tłumaczyć z nie swoich grzechów. Za wypędzenia naszych żydowskich współobywateli odpowiada nie władza polska, a władza nam narzucona, przyniesiona na sowieckich bagnetach - mówił premier Mateusz Morawiecki na uroczystości poświęconej obchodom Marca'68 na Uniwersytecie Wrocławskim - pisze "Gazeta Wyborcza". - Przejdźmy do antypolonizmu, z którym tak bardzo musimy się dziś zmagać. Jak niby przez lata mogliby w Polsce żyć nasi żydowscy współbracia, gdyby było im tu gorzej niż gdziekolwiek na świcie? Tu im było najlepiej! Batory pozwolił im handlować w święta chrześcijańskie, czego nie pozwala nawet obecna władza - dodał. Potem zaczął chwalić osiągnięcia swojego rządu.

To zirytowało profesora Ryszarda Krasnodębskiego, uczestnika wydarzeń marcowych, który miał otrzymać medal "Wrocław z Wdzięcznością". Opuścił on uczelnię.

- On nie wie, co mówi! Nie będzie mnie uczył historii po nowemu! To skandal - mówił. Rozdał też kilka egzemplarzy przemówienia, które miał wygłosić, a które potraktował jako list do prezesa PiS.

- Wzywam w nim pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego do podjęcia inicjatywy odwołania ustaw zaprzeczających cywilizowanym zasadom demokratycznego państwa, spełnienia deklaracji w wyznawaniu wartości chrześcijańskich i do stosowania języka nieuwłaczającego godności żadnego obywatela. W przeciwnym razie historia oceni Pana działalność tak, jak na to zasługuje - stwierdził.