Na pewno na emeryturę nie pójdę. W 2019 tak, będę tutaj i niech nikt nie myśli, że będę oglądał wyłącznie telewizję czy grał w piłkę z wnukami. Nie będę dzisiaj formułował żadnych scenariuszy - oświadczył w sobotę Donald Tusk w TVN24. 

Platforma w obecnym kształcie nie jest w stanie wygrać z PiS. Stworzony zostanie nowy szyld, zapewne wspólnie z innymi formacjami. Tusk już ma gotową strategię. Z wielką determinacją i zaangażowaniem podejdzie do walki z Kaczyńskim - mówi w "Super Expresie" anonimowy polityk PO.

Jak deklaracje Tuska komentuje PiS? - Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Tusk, czy go lubimy, czy nie, jest zawodnikiem wagi ciężkiej. Dlatego przestrzegałbym kolegów i koleżanki z PiS, że nawet jeśli opozycja jest dziś rozbita i chaotyczna, to w 2020 r. sytuacja może być zgoła inna - ocenia Krzysztof Łapiński, rzecznik prezydenta.

Tuska kontakty z rządem

Można by dla Polski wygrać dużo więcej, gdyby tam, gdzie istnieje strategiczny interes Polski współpracować, mimo politycznych niechęci - mówił szef Rady Europejskiej Donald Tusk w TVN 24. Dodał, że "nie narzeka" na nadmiar kontaktów z polskim rządem.

Donald Tusk był pytany w programie "Tak jest" w TVN24, czy w jakikolwiek sposób współpracuje z przedstawicielami polskiego rządu, np. w kwestiach europejskich.

- Chciałbym o polskim rządzie, nawet jeśli jest to rząd, który widzi we mnie przeciwnika, zagrożenie czy problem, mówić wyłącznie dobrze, także ze względu na rolę, jaką pełnię - odpowiedział po chwili milczenia.

Dodał zarazem, że nie może "narzekać na nadmiar kontaktów, niestety".

- Mówiąc wprost, zarówno pani premier Szydło nie była, a premier Morawiecki nie jest zainteresowany jakąś intensywną współpracą ze mną, mimo kilku sygnałów, jakie w tej sprawie wysyłałem - powiedział.

Tymczasem, zdaniem Tuska, "można by dla Polski wygrać dużo więcej, gdyby mimo wszystkich uprzedzeń i tych politycznych niechęci, uznać, że istnieje coś ponad to, to znaczy strategiczny interes Polski". - Ja jestem gotowy do takiej współpracy, ale do tanga trzeba dwojga - powiedział były premier i szef rady Europejskiej.

Sprawa Skripala

Były premier był także pytany, czy jest całkowicie pewien, czy byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala, wobec którego użyto na terenie Wielkiej Brytanii broni chemicznej, rzeczywiście otruli Rosjanie i czy w związku z tym reakcja UE, której on był twarzą, była adekwatna.

Tusk odpowiedział, że jego politycznym celem "jest utrzymanie jedności Unii Europejskiej, szczególnie w sytuacjach najbardziej konfrontacyjnych". Przyznał, że w UE "nie było żadnych wątpliwości, że zarówno sprawa Skripala, jak i reakcja Moskwy na tę sprawę wymaga solidarności z Wielką Brytanią i solidarności europejskiej".

- Byłem mile zaskoczony skalą poparcia, nawet wśród tych polityków, którzy do tej pory byli bardziej życzliwie nastawieni do prezydenta Putina i do Rosji - powiedział.

- Świat jest dzisiaj tak skomplikowany i pełen zagrożeń o wymiarze globalnym, że dla Europy i każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej sprawą absolutnie kluczową jest dbać w każdym wymiarze o jedność zachowań, czy to jest Rosja, czy to są Chiny, czy dzisiaj często trudne relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ze względu na niektóre decyzje prezydenta Trumpa, to wszystko wymaga determinacji, by zachować jedność - mówił Tusk. Zrozumieć to także muszą, dodał "politycy rządzący w Warszawie".

Jego zdaniem Polska powinna być też w UE "bezwzględnie liderem w promocji niepodległości Ukrainy" i "politycznym opiekunem interesów ukraińskich". - To było adekwatne do naszych możliwości i byłoby fatalne, gdybyśmy to zmarnowali - powiedział.

Władza Kaczyńskiego

Pytany w TVN24 o to, co myśli o przywództwie Jarosława Kaczyńskiego, odpowiedział, że nie czuje się powołany, aby "oceniać, czy komentować model sprawowania władzy w partii przez Jarosława Kaczyńskiego".

Zaznaczył jednak, że najbardziej zasadnicza różnica między modelem sprawowania władzy w Polsce dzisiaj a tym, kiedy sam był szefem PO i polskiego rządu "to jest kwestia bezpośredniej, konstytucyjnej i prawnej odpowiedzialności".

- Ja podejmowałem decyzje, kiedy byłem premierem, dzisiaj Jarosław Kaczyński podejmuje decyzje, ale ma to charakter nieformalny. Władza, która ma charakter nieformalny, zawsze jest narażona na pokusy dużo groźniejsze niż władza, która jest osadzona w tym systemie politycznym. Jeśli dzisiaj obserwujemy te negatywne, czasami bardzo groźne zdarzenia, których źródłem jest władza, to moim zdaniem jest tak m.in. dlatego, że ci, którzy podejmują faktycznie decyzje w państwie, nie podlegają regułom konstytucyjnym i nie odpowiadają prawnie i konstytucyjnie za swoje działania. To zawsze jest moim zdaniem niebezpieczne - ocenił Tusk.

Afera Amber Gold

Z kolei pytany, czy w kontekście działań komisji ds. Amber Gold boi się czasami o syna Michała, były premier odpowiedział: To, że był przedmiotem takiej nagonki, to nikt nie ma wątpliwości. Mój syn jest uczciwym, inteligentnym i okazało się również bardzo dzielnym człowiekiem. Więc nie, nie boję się. Natomiast jestem ojcem, ojcem mojego dziecka - chociaż jest to dorosły mężczyzna - więc cierpię wtedy, kiedy widzę, to, co niektórzy starają się przeciwko niemu robić.

Szef RE powiedział, że odczuł coś na kształt lęku nie "w czasie tego medialnego przedstawienia", tylko wtedy, kiedy w mieszkaniu jego syna wybito okno, z kolei dla służb państwowych "okazała się sprawa niewykrywalna przez wiele miesięcy".

Do wybicia szyby w - zlokalizowanym w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz - mieszkaniu Michała Tuska, doszło wczesnym wieczorem 3 września ub.r. Kamień stłukł dwie szyby i wpadł do środka mieszkania. W lokalu, który zajmuje Michał Tusk z żoną i dziećmi, nie było nikogo.

Postępowanie w tej sprawie prowadziły policja oraz Prokuratura Rejonowa Gdańsk Wrzeszcz. Toczyło się ono pod kątem uszkodzenia mienia oraz - ponieważ sprawca nie mógł wiedzieć, czy w mieszkaniu ktoś jest, narażenia ludzi na utratę życia i zdrowia. Pod koniec ubiegłego roku prokuratura umorzyła postępowanie z powodu niewykrycia sprawców, jednak policja nadal prowadziła czynności zmierzające do ustalenia ich personaliów.

- Ta moja obawa jakoś się przeplata z uczuciem ojca, ale też z uczuciem byłego polskiego premiera. Ciągle czuję odpowiedzialność za to, co się w Polsce dzieje. Więc kiedy obserwuję takie zdarzenia, i to z wiceministrem (Jackiem) Kapicą (...), każe mi się martwić o sprawy szersze, niż tylko ból ojca - podkreślił.

Zatrzymanie Jacka Kapicy

Szef Rady Europejskiej przekonywał również, że "tak wtedy, jak i dzisiaj" jest dumny z tego, że współpracował z Jackiem Kapicą.

- Sprawa jest o wiele poważniejsza niż domysły i spekulacje, czy to jest kolejne uderzenie we mnie, czy w dzisiejszą opozycję - mówił Tusk.

- Chciałbym, byśmy potrafili istotę tego problemu nazwać po imieniu. Dla doraźnego interesu politycznego używa się machiny państwa, policji, prokuratury, telewizji rządowej, wybierając (jako) ofiarę człowieka, który w sprawach o których mowa zachowywał się bez zarzutu, z niezwykłą odwagą i determinacją, bo tak pamiętam ministra Kapicę - dodał.

Zdaniem byłego premiera "to jest druzgocące dla istoty państwa prawa". - W Polsce prawo i wymiar sprawiedliwości stały się wyłącznie instrumentem do politycznej konfrontacji - powiedział Tusk. W jego opinii to nie ułatwi "odbudowy reputacji Polski i polskiego państwa".

Weto prezydenta Dudy ws. ustawy degradacyjnej

- Sprawa jest chyba poważniejsza niż najbardziej te spektakularne nazwiska - powiedział Tusk, odnosząc się do kontrowersji narosłych wokół zawetowania przez prezydenta Andrzeja Dudę tzw. ustawy degradacyjnej. - Odrzuciłbym zupełnie spekulacje, czy problemem jest generał Jaruzelski, czy generał Hermaszewski, czy wręcz żartobliwe opinie, kto jest czyim teściem. Nie to jest istotą problemu, kogo z nazwiska dotyczy ta ustawa - dodał Tusk.

Były premier podkreślił, że "prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych - i to wydaje się dość oczywiste - nie powinien akceptować sytuacji, w której politycy będą decydowali o losach oficerów i możliwych degradacjach, bo to jest dewastujące dla morale sił zbrojnych".

- Rozumiem emocje związane z okresem "Solidarności", okresem stanu wojennego etc., ale nie wydaje mi się rzeczą najrozsądniejszą, aby dzisiaj, też w kontekście sytuacji międzynarodowej, bardzo niepewnej, gdzie bezpieczeństwo staje się priorytetem - i stabilność i przewidywalność powinna być naszym priorytetem - uruchamiać akcje, które mogą naruszać stabilność polskiego systemu obrony - mówił Tusk.

- W tym sensie rozumiem decyzję prezydenta Dudy, ale pamiętam też losy weta w sprawie co najmniej równie ważnej - niezależności sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego; więc z oceną, jaka jest naprawdę motywacja, jakie są naprawdę konsekwencje tego weta, proponowałbym poczekać - zastrzegł przewodniczący Rady Europejskiej.