Bądźmy poważni. Ta kłótnia w Sejmie o dodatkowe 10 gr/l benzyny [chodzi o opłatę emisyjną -red.], o co tu chodzi? - mówił w rozmowie z "Wirtualną Polską" Kornel Morawiecki. Stwierdził on bowiem, że biedniejsze rodziny otrzymują przecież wsparcie, które pozwoli im przeżyć zwiększone koszty życia. Uznał też, że nie można robić z podatków świętej krowy. Mówimy, czym niższe podatki, tym lepiej. Tak nie jest. Państwo jednym zabiera a innym daje - zauważył.

Zapytany o słowa premiera, który zapewnił, że podwyżek podatków jednak nie będzie, marszałek senior odparł, że Mateusz Morawiecki źle mówił. To takie podzwonne tych biznesowych, bankowych poglądów. Najwyższy czas, żeby je zmienił i zaczął podnosić podatki - zauważył.

Kornel Morawiecki był też pytany o to, czy jego syn mógłby zastąpić prezesa PiS na stanowisku. Nigdy nie pytałem Jarka, czy Mateusz może być jego następcą. Trochę mi nie wypada. Myślę jednak, że jest gotowy. To jest jedna z jego ról publicznych - powiedział. Przyznał jednak, że jego syn, zanim stanie się prawdziwym liderem, musi jednak się dorobić takiej pozycji przywództwa w narodzie.