Ministrowie podpadli policjantom
To dopiero był patrol. Szef MSWiA Grzegorz Schetyna i twórca Centralnego Biura Śledczego Adam Rapacki razem z dzienikarzami "Faktu” sprawdzali, czy w Warszawie jest bezpiecznie. I okazało się, że policjanci pracują wyjątkowo sumiennie. Wylegitymowali nawet Rapackiego, zastępcę ministra spraw wewnętrznych i administracji.
- Schetyna: Nie paliłem się do fotela szefa MSWiA
- Szef MSWiA nie rozumie rachunków
- Twardy gliniarz ma zostać wiceszefem MSWiA
- Kosmos ministra Schetyny
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Warszawa. Godzina 23.00. Do hali głównej Dworca Centralnego, czyli jednego z najniebezpieczniejszych miejsc w mieście, wchodzą Schetyna i Rapacki. Przechodzą tuż obok bezdomnych, żebraków i pijaczków, których nie sposób ominąć na dworcu.
"Musi być więcej noclegowni. I widoczne patrol" - mówią. Gdy schodzą na peron po drodze zaczepiają patrol policji. "Którędy na ul. Brzeską?" - pyta minister Rapacki. I czeka na reakcje. Policjantka nie ma pojęcia z kim rozmawia. Gdy już chce odpowiadać zauważa fotoreportera, który robi jej zdjęcia. Po chwili przesłuchuje i legitymuje Adama Rapackiego. Nie może uwierzyć, że na dworcu pojawili się wicepremier i wiceministrem, pisze "Fakt"
Potem Schetyna z Rapackim idą dalej. Wchodzą na peron, chodzą po podziemnych korytarzach przy dworcu i okolicznych ciemnych ulicach. Co chwilę rzucają pomysłami. " W Polsce będzie bezpieczniej" - obiecują czytelnikom "Faktu".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!