Prezydenta wiózł pilot, który lata, gdzie chce
Pilot, który odmówił wylądowania w Tbilisi, gdy leciał z Lechem Kaczyńskim, znów usiadł za sterami samolotu z prezydentem na pokładzie. Tym razem Grzegorz Pietruczuk wiózł Kaczyńskiego do Nowego Jorku. I - w odróżnieniu od sierpniowego lotu do Gruzji - teraz prezydent nie będzie mógł już nazwać pilota lękliwym, bo ten bez problemów doleciał do celu.
- Klich: Nawet prezydent musi słuchać pilota
- Prezydent zmienia otoczenie?
- "O zestrzeleniu powinienem decydować ja"
- Śledczy nie zajmą się pilotem prezydenta
- Unia zablokuje zakup samolotów dla rządu
- Kaczyński: Rosja groźna jak Niemcy Hitlera
- Kaczyński doleciał, ale do Azerbejdżanu
- Dlaczego pilot odmówił prezydentowi
- Odmówił prezydentowi, rząd dał mu medal
- Prezydent ostrzega świat przed Rosją
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2013-05-19

temp. min 4°C max. 28°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Krytykowany wcześniej przez prezydenta pilot usiadł za sterami rządowego samolotu, który zawiózł Kaczyńskiego na 63. sesję ONZ. Lech Kaczyński, wyruszając do Nowego Jorku, nie miał wyjścia. Musiał skorzystać z doświadczenia kpt. Pietruczuka.
Nie wiadomo nic o żadnych problemach podczas lotu, więc zapewne prezydent już nie będzie nazywał kapitana Grzegorza Pietruczuka lękliwym pilotem.
>>>Przeczytaj o orderze od ministra obrony dla "lękliwego" pilota
Według ustaleń DZIENNIKA, pułk, który może latać z przedstawicielami polskich władz, dysponuje zaledwie dwoma załogami TU-154. "Pierwsza właśnie odpoczywa po locie, trzecia dopiero się szkoli" - mówi rzecznik sił powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski.
Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki bagatelizuje konflikt Kaczyński - Pietruczuk. "To rzecz czysto techniczna. Jeden pilot leci w jedną stronę, potem odpoczywa, a drugi wraca" - mówi DZIENNIKOWI. I dodaje: "Dlatego nie jest to sprawa do komentowania, bo nic się nie stało".
A Kaczyński miał do niego wiele zastrzeżeń po sierpniowym locie z Warszawy do Gruzji. Rządowym samolotem lecieli wtedy z polskim prezydentem przywódcy kilku innych krajów. Trwała wojna gruzińsko-rosyjska. Pilot odmówił lądowania w Tbilisi. Tłumaczył się względami bezpieczeństwa.
>>>Zobacz, dlaczego Kaczyński doleciał nie do Gruzji, ale Azerbejdżanu
Rządowy samolot wylądował w Azerbejdżanie, a zachowanie Pietruczuka oburzyło prezydenta. Kaczyński groził nawet wyciągnięciem konsekwencji. "Jeśli ktoś decyduje się być oficerem, to nie powinien być lękliwy. Po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie" - mówił prezydent.
Ale według Ministra Obrony Bogdana Klicha zachowanie pilota było zgodne z przepisami. Kapitan został nawet odznaczony srebrnym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, co Kancelaria Prezydenta odebrała jako "kolejną złośliwość rządu Tuska".
>>>Jak przełożeni Pietruczuka wstawiali się za nim, gdy był krytykowany przez prezydenta
















~aaaar2012-11-18 22:28
los potrafi byc ironiczny.
~INKA2011-07-31 07:50
był przecież najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych. Po takim zachowaniu powinien po powrocie z Gruzji podać się do Dymisji.
~zorro2011-03-03 09:40
Fajnie poczytać archiwum i dojść do wniosku że kiedyś rządzili nami szaleńcy. Tylko szkoda niewinnych ludzi :(
~Pawel2011-01-17 00:13
"Rządowy samolot wylądował w Azerbejdżanie, a zachowanie Pietruczuka oburzyło prezydenta. Kaczyński groził nawet wyciągnięciem konsekwencji. "Jeśli ktoś decyduje się być oficerem, to nie powinien być lękliwy. Po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie" - mówił prezydent."
I jak te słowa brzmią teraz? Drugim pilotem był wtedy ś.p. Protasiuk, ten sam, który pilotował samolot do Smoleńska. Wnioski wyciągnijcie sami...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!