Dziennik Gazeta Prawana logo

"O zestrzeleniu powinienem decydować ja"

30 września 2008, 18:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent chce decydować o zestrzeliwywaniu samolotów
Prezydent chce decydować o zestrzeliwywaniu samolotów/Inne
Lech Kaczyński uważa, że rozkaz o zestrzeleniu samolotu porwanego przez terrorystów powinien wydawać prezydent. To jego komentarz do sprawy, którą zajmował się Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie uznali, że politykom nie wolno decydować o życiu lub śmierci niewinnych pasażerów. Do tej pory obowiązywało prawo, które zezwalało na wydanie takiej decyzji szefowi MON.

Prezydent Lech Kaczyński nie komentował wyroku. Mówił tylko, że nie podoba mu się prawo, które zezwala podjąć decyzję o zestrzeleniu porwanego samolotu ministrowi obrony narodowej. "Teoretycznie tego rodzaju uprawnienie powinno być uprawnieniem jednak prezydenta" - mówił Lech Kaczyński na konferencji prasowej w Elblągu.

Uzasadniał to atmosferą, jaka panuje w armii. "Jeżeli chodzi o obecnego ministra obrony narodowej - kłaniając mu się głęboko - to nie sądzę, aby takie uprawnienie było potrzebne. Bo na razie raczej, powiedzmy sobie, jest pewna ostrożność w naszej armii nagradzana" - mówił prezydent.

Ewidentnie nawiązywał do sierpniowego incydentu, gdy jeden z oficerów odmówił wykonania prezydenckiego polecenia. Wojskowy pilot lecący z prezydentem do Gruzji odmówił lądowania w Tbilisi. Tłumaczył to bezpieczeństwem. Mimo krytyki prezydenta, minister obrony nagrodził go za tę decyzję.

>>>Odmówił prezydentowi, rząd dał mu medal

Lech Kaczyński uspokajał słuchaczy mówiąc, że mając prawo do strzelania do samolotów rozmyślnie podejmowałby takie decyzje: "Ja byłem, jestem i pozostanę zwolennikiem kary śmierci za zabójstwo" - mówił Lech Kaczyński. "Natomiast nigdy w życiu bym nie podjął decyzji o tym, żeby życie tracili kompletnie niewinni ludzie, którzy nie są od tego, żeby walczyć" - zaznaczył prezydent.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis pozwalający na zestrzelenie porwanego samolotu, który może być użyty do ataku terrorystycznego, jest niezgodny z konstytucją. Uznano, że nie można licytować się czyje życie jest ważniejsze - ludzi w samolocie, czy tych na ziemi, na których spadnie maszyna. Po drugie ustawa z 2004 roku nie precyzuje zagrożenia. Mówi jedynie o ochronie bezpieczeństwa państwa przed atakiem terrorystycznym. Może więc to być równie dobrze atak jedynie na budynki rządowe lub elektrownię.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj