Dziś przypada 62. rocznica śmierci Gandhiego, który został zamordowany przez hinduskiego fanatyka. W porannej uroczystości w porcie w Durbanie uczestniczyło ok. 200 osób, w tym wnuczka Gandhiego, Ela Gandhi, była deputowana południowoafrykańskiego parlamentu. "Waga tej ceremonii polega też na tym, by przypomnieć światu przesłanie Gandhiego, które nie traci aktualności" - oświadczyła.

Prochy Mahatmy, którego przydomek oznacza "wielkiego duchem", zostały po kremacji podzielone i w urnach rozprowadzone w Indiach i w świecie, żeby można było odprawić uroczystości ku czci zmarłego. Jedna z urn znalazła się w RPA, gdzie Gandhi rozpoczął działalność publiczną i przez ponad 20 lat walczył o poprawę statusu mniejszości hinduskiej.

W czasie uroczystości pogrzebowych w Durbanie 10 dni po śmierci Gandhiego jego prochy zgodnie z obyczajem wrzucono do wody. Bez wiedzy rodziny część prochów zachowała jednak przyjaciółka rodziny Vilas Mehta, które trzymała je w tajemnicy do końca życia. Dopiero po śmierci kobiety jej synowa postanowiła przekazać urnę rodzinie Gandhiego.

Nie wiadomo, czy prochy Ojca Narodu, jak zwykle nazywa się Gandhiego w Indiach, nie zachowały się jeszcze gdzieś na świecie. W 1997 roku w jednym z indyjskich banków odkryto taką urnę, której zawartość rozrzucono następnie na rzece.

Mahatma Gandhi, właśc. Gandhi Mohandas Karamchand (1869-1948), twórca idei oporu wobec niesprawiedliwości bez stosowania przemocy (ahinsa), z wykształcenia był prawnikiem. Studia ukończył w Wielkiej Brytanii.

Od 1919 r. przewodził Indyjskiemu Kongresowi Narodowemu; wycofał się z partii w 1934 r., gdy uznał, że członkowie organizacji odstępują od głoszonych przez niego zasad. Powrócił do Kongresu dopiero w 1940 r., obejmując w nim kierownictwo. Był wielokrotnie więziony przez kolonialne władze brytyjskie; po 1945 r. uczestniczył w negocjacjach dotyczących niepodległości Indii.