Najsłynniejsi seryjni mordercy świata

| Aktualizacja:
X

Elżbieta Batory, Pedro Alonso Lopez, Henry Lucas czy Andriej Czikatiłow. Oto najwięksi seryjni mordercy świata. Kim byli i co ich skłoniło do zbrodni?

Hrabianka Elżbieta Batory. XVII-wieczna węgierska szlachcianka, znana także jako "krwawa hrabianka" zabiła ponad 600 osób. Jej ofiarami padały młode dziewczyny. Jej ulubioną "rozrywką" było wyrzucanie nagich ludzi zimą na śnieg, a potem polewanie ich lodowatą wodą. Podobno kąpała się w krwi zamordowanych, by zachować swą urodę. Skazano ją na śmierć głodową i zamurowano żywcem w jednej z komnat jej zamku.

Pedro Alonso Lopez - "Andyjski potwór". Zabił ponad 300 ludzi. On także atakował przede wszystkim młode dziewczyny. Grasował w Kolumbii, Peru i Ekwadorze w latach 70. Wpadł w 1980 roku i trafił do kolumbijskiego więzienia. W 1998 roku wyszedł na wolność za dobre sprawowanie i ślad po nim zaginął. A najgorsze jest to, że, gdy wychodził z więzienia, to groził, że świat znów o nim usłyszy.

Henry Lee Lucas i Ottis Toole to zabójcy z Teksasu. Przypisuje im się śmierć 200 osób. Polowali głównie na autostopowiczów. Oferowali, że podwiozą niczego niespodziewających się ludzi, a potem brutalnie mordowali. Zabijali wszystkich, dzieci, kobiety i mężczyzn. A zwłoki gwałcili. Złapano ich w 1983 roku. Początkowo skazano na karę śmierci, ale Toole zmarł w więzieniu na marskość wątroby, a gubernator Teksasu, Jeb Bush zamienił Lucasowi karę na dożywotnie więzienie.

Bruno Ludke, czyli morderca z Niemiec. Ma na swym koncie ponad 80 zabójstw. Zaczął mordować w latach 20. ubiegłego wieku. Gwałcił i zabijał kobiety. Pierwszy raz wpadł, kiedy udowodniono mu gwałt. Wysterylizowano go, bo pozwalało na to hitlerowskie prawo. Wyszedł na wolność i dalej mordował. Wpadł znów w 1943 r. Uznano go za psychicznie chorego, a ponieważ prawo zakazywało więzienia takich osób, Ludke trafił do szpitala w Wiedniu. Tam nazistowscy lekarze wykorzystali go jako królika doświadczalnego w eksperymentach medycznych. W 1944 r. zmarł podczas jednego z nich.

Andriej Czikatiłow - ten grasował w Związku Radzieckim. I był jednym z najdłużej działających morderców. Pierwszą ofiarę zamordował w 1978 roku. To była dziewięciolatka, którą chciał zgwałcić, a gdy się wyrywała, przebił ją nożem. Zabijał dzieci i kobiety, później do listy ofiar dorzucił także chłopców. Wpadł w listopadzie 1990 r. Przyznał się do 56 morderstw. Sąd skazał go na śmierć przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 14 lutego 1994 r.

Udostępnij na Facebooku
Źródło: dziennik.pl
    • ~uprzejmy
      2010-12-18 23:29
      panie maniek z kalisza... ale żeby być katem to niestety trzeba jakąś tam szkołę skończyć, a pan , panie maniek to chyba braki masz.Samo gimnazjum nie wystarczy.Błędy (stylistyka i ortografia) pan robisz,a ludzkim życiem pan chcesz szafować. Krowy pasać , ot co...
    • ~aliena
      2010-12-20 22:34
      =>maniek z kalisza czy zdajesz sobie sprawę ,że czasami zanim złapią prawdziwego mordercę,można pozbawić życia kogoś niewinnego? Chciałbyś być powieszony za coś czego nie zrobiłeś?tak właśnie się stało w przypadku Andrieja Czikatiłowa...powieszono 4 osoby za popełnione przez niego zabójstwa zanim go złapano...nadal jesteś za karą śmierci??
    • ~Loc the ripper
      2010-10-05 22:27
      i tak najlepszymi seryjnymi mordercami sa ci ktorzy prywatnie skazuja na smierc(i wykonuja kare) kobietom upadlym jak np. Kubus Rozpruwaczek:D
    AutorUwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.