Dziennik Gazeta Prawana logo

Uciekinierzy z Korei Północnej, kraju kanibali

13 października 2007, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W sekretnym miejscu, gdzieś w Tajlandii, uciekinierzy z Korei Północnej dziękują Bogu, że udało się im zbiec. Twarze ukryte przed obiektywem - nie chcą narażać rodzin, które zostały w Korei. CNN kilka miesięcy negocjowało, by uzyskać zgodę na nakręcenie tego materiału.
"Miałam 18 lat, gdy opuściłam Koreę, sprzedano mnie rolnikowi w Chinach, który mnie gwałcił, byłam zmuszana do seksu za pieniądze. Dopiero po czterech latach udało mi się uciec z Chin do Tajlandii" - opowiada Sun Min, mieszkanka tajnego ośrodka dla koreańskich uchodźców.

Imię jest wymyślone, bo boi się zemsty władz na jej rodzinie. Opowiada bowiem o Korei tak straszne rzeczy, że aż trudno w nie uwierzyć. Mówi o głodzie, który zmusza ludzi do zjadania zwłok. "Nie zrozumiecie, bo nigdy czegoś podobnego nie widzieliście" - dodaje.

Trasa ucieczki jest zwykle podobna. Wiedzie przez rozdzielającą Chiny od Korei rzekę Yalu. Później wzdłuż rzeki Mekong aż do Tajlandii. Kto wpadnie na terytorium Chin, jest natychmiast odsyłany na Północ, a tam kończy życie w obozach pracy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj