O tym, że przygotowanych jest kilka wariantów sankcji wobec Rosji, mówią m.in. polscy politycy. Wspominał o tym również John Kerry, który brał udział w rozmowach w Genewie. Uzgodniono tam, że paramilitarne oddziały operujące na wschodzie Ukrainy zostaną rozbrojone, a także że zakończy się okupacja budynków rządowych.

Władze w Kijowie ogłosiły, że rozpoczęły realizowanie porozumienia. Ale Andrij Deszczyca, szef ukraińskiego MSZ przyznał, że dopiero czas pokaże, na ile owym ustaleniom będzie gotowa podporządkować się Rosja (CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>). Także Stany Zjednoczone biorą pod uwagę, że pojednawcze gesty w Genewie mogą nie wystarczyć. Dlatego przygotowane mają być scenariusze kolejnych etapów sankcji.

Sygnałem do ich wprowadzenia miałoby być wejście rosyjskich wojsk na wschodnie ziemie Ukrainy. Wówczas specjaliści, którzy swego czasu tropili fundusze Al-Kaidy, mieliby szukać osobistego majątku Władimira Putina - podaje "The Times". I przypomina o 40 miliardach dolarów, które ma posiadać rosyjski prezydent. Tymczasem źródła w zachodnich agencjach wywiadowczych mają utrzymywać, że bogactwo zgromadzone przez Putina dzięki udziałom w spółkach energetycznych, jest bezpiecznie przechowywane na kontach w szwajcarskich bankach.

Cytowani przez brytyjski dziennik informatorzy z amerykańskich władz przyznają, że pieniądze te z pewnością nie są tam ulokowane na jego nazwisko. Dlatego udowodnienie ich związku z prezydentem Rosji nie będzie łatwe.

Gazeta podkreśla, że amerykańskie sankcje mogą dotyczyć wyłącznie środków, zgromadzonych w amerykańskich instytucjach bankowych. Jednak ci, którzy będą próbowali uniknąć ograniczeń i będą przelewać pieniądze, w wielu przypadkach będą dokonywać transakcji w dolarach. W rezultacie więc operacja i tak będzie musiała się odbyć przy udziale banków z USA. A te będą mogły zablokować środki, i to nawet jeśli bank, na którego konto mają trafić, odmówi współpracy. Stany Zjednoczone liczą jednak, że banki w Genewie w takiej sytuacji nie powiedzą "nie". 

Sama sprawa majątku Władimira Putina jest bardzo tajemnicza i nie do końca wyjaśniona. Spekulacje dotyczące jego bogactwa opierają się na wypowiedziach politologa Stanisława Biełkowskiego, który stwierdził, że prezydent Rosji kontroluje znaczną część akcji operatora naftowego Gunvor. Także amerykański Departament Stanu utrzymuje, że Putin ma dostęp do funduszy firmy.

Jeszcze niedawno spółkę kontrolował niemal w połowie oligarcha Giennadij Timczenko, który jednak sprzedał swoje udziały w niej dzień przed nałożeniem przez USA sankcji na Rosję. Jedną z osób, których dotyczyły, był właśnie Timczenko. W tej chwili większościowym udziałowcem firmy jest jej współzałożyciel, Szwed Torbjorn Tornqvist. Oficjalnie firma dementuje informacje o jakichkolwiek związkach finansowych z Władimirem Putinem. Timczenko i Putin mają się jednak znać od wielu lat. Jeszcze gdy obecny prezydent Rosji pracował w Petersburgu, mieli wspólnie założyć tam klub judo.