W maju 2006 r. w programie TVP "Warto rozmawiać" Jacek Kurski - wówczas poseł PiS - demonstrując egzemplarz "GW" z artykułem o sobie powiedział, iż są w nim same kłamstwa. Wskazywał, że "GW" wiele miejsca na kolejnych stronach poświęca na oszalałe ataki na PiS. Poseł uznał, że wynikają one z faktu, iż gazeta "funkcjonuje w układzie medialnym" ze spółką J&S importującą do Polski paliwa, która - według Kurskiego - wyprowadza z kraju miliony. Dowodem na ten układ miała być - według ówczesnego posła - całostronicowa reklama J&S w gazecie. W jego opinii, reklama tej spółce nie jest potrzebna, bo J&S to monopolista na polskim rynku.

Agora pozwała wtedy Kurskiego, żądając przeprosin w gazecie, w TVP2 przed programem "Warto rozmawiać" lub "Panoramą" oraz wpłaty 25 tys. zł na cel społeczny. Warszawski Sąd Okręgowy w 2007 roku nakazał Kurskiemu przeprosiny, ale kwotę ograniczył do 10 tys. zł, uznając, że poseł poniesie także koszty ogłoszeń w gazecie i telewizji. Kurski odwołał się od tego wyroku, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał go w 2008 roku w mocy. Sąd Najwyższy odrzucił kasację w 2009 roku, a Jacek Kurski zdecydował się wnieść sprawę przeciwko Polsce do Trybunału w Strasburgu.

Sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednogłośnie uznali, że polskie sądy naruszyły przysługującą Kurskiemu wolność słowa gwarantowaną w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Głosi on, że "każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe".

Jednocześnie konwencja dopuszcza ustawowe ograniczenie tego prawa, w różnych przypadkach, jeśli jest to "niezbędne w społeczeństwie demokratycznym". W przypadku skargi Kurskiego sędziowie doszli do wniosku, że ograniczenie swobody wypowiedzi Kurskiego nie powinno było mieć miejsca, bo taka konieczność nie zachodziła.

"Sądy krajowe nie stwierdziły przekonująco istnienia żadnej pilnej społecznie potrzeby, by chronić prawa Agory wyżej niż przysługujące skarżącemu prawo do ochrony wypowiedzi (...). Powody podane przez sądy nie mogą być uznane za wystarczające i adekwatne uzasadnienie naruszenia prawa do swobody wypowiedzi skarżącego" - głosi wyrok.

Przyznane Jackowi Kurskiemu zadośćuczynienie za straty materialne w wysokości 12,45 tys. euro pokrywa wszystkie koszty, jakie poniósł on w związku z przegranymi procesami w Polsce. Kwotę wypłaci polski rząd. Sędziowie nie przyznali jednak zadośćuczynienia za straty niematerialne w wysokości 10 tys. euro, jakiego dodatkowo domagał się Kurski. Uznali, że wystarczy tylko samo stwierdzenie, że doszło do naruszenia prawa człowieka gwarantowanego w konwencji.