Śmiałek skoczył z najwyższego budynku świata
Wieżowiec "101 Tower" w stolicy Tajwanu to najwyższy budynek na świecie. Ma 509 metrów wysokości. Ale cóż to dla Austriaka Felixa Baumgartnera? Pestka! Mężczyzna udowodnił to, skacząc z dachu tego drapacza chmur. Ale na dole nie czekały na niego oklaski, a miejscowa policja. Dlatego musiał uciekać.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Najtrudniejsze było wyprowadzenie w pole ochrony budynku. Odważny Austriak miał jednak pomocników. Jeden z nich - Tajwańczyk - dzień przed skokiem przemycił do wieżowca spadochron i ukrył go w łazience - pisze tvn24.pl. Baumgartner sprawdził też dokładnie, gdzie w budynku rozmieszczone są kamery i którędy chodzą strażnicy.
Tuż przed skokiem pomocnicy Austriaka zrobili zamieszanie i odwrócili uwagę ochroniarzy. Dzięki temu Baumgartner wspiął się z platformy obserwacyjnej na trzymetrowej wysokości ogrodzenie zabezpieczające. Ale to jeszcze nie koniec.
Austriak musiał jeszcze skoczyć z wysokości czterech metrów na półeczkę. Upadek okazał się bolesny, Baumgartner zwichnął kostkę. Nie poddał się jednak i stamtąd runął w dół. Jeszcze tylko otwarcie czaszy spadochronu i szczęśliwe lądowanie.
Ale na dole nie czekały na Baumgartnera kwiaty i uściski dłoni. Wypatrywali go tajwańscy policjanci. Bo takie skakanie z wieżowców jest nielegalne. Jednak Austriak okazał się sprytniejszy od pościgu. Pod kombinezonem, w którym skakał, miał zwyczajne ubranie. Po wylądowaniu błyskawicznie zdarł kombinezon i wmieszał się w tłum na ulicy.
Felix Baumgartner, nazywany Nieustraszonym Felixem czy Bogiem Niebios, zasłynął między innymi skokiem z Petronas Tower w Kuala Lumpur z wysokości 451 metrów.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!