Tak zarabiają porywacze sieciowych domen
- Oto, kto dostanie nowego Office'a za darmo
- Szef TP: Internet będzie tańszy i szybszy
- Polacy zarabiają miliony na handlu domenami
- Rząd chce ocenzurować internet
- Rozsyłasz spam? Microsoft cię załatwi
- Oto nowy Internet Explorer
- Unia pozwoli marynarzom dzwonić do domu
- Polska wypytuje Google'a o internautów
- Google: Nie ugniemy się przed Chinami
- Rząd po cichu wraca do cenzury internetu
- NASK stracił miliony na opcjach walutowych
- Rewolucyjny tablet Microsoftu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ale typosquatting pojawia się nie tylko na rynku amerykańskim. Równie dobrze ma się w Polsce. W ślady Hama poszedł pewien sprzedawca opon spod Łodzi. Zapomnisz wpisać kropki po WWW w adresie Google.pl? Witamy na Opony.net, właśnie u Zajkiewicza nazywanego "królem domen". Ten 50-latek w ciągu kilku lat kupił, sprzedał i czasem także porzucił blisko 10 tys. adresów, a zarobił na tym co najmniej kilkaset tysięcy złotych. Zajkiewicz oprócz wymyślania i rejestrowania oryginalnych nazw domen skupuje też literówki, a większość z nich przekierowuje na stronę swojego sklepu.
Ś jak Świstak.pl
Przykłady Hama i Zajkiewicza tak zainspirowały e-biznesmenów, że polska sieć zapełniła się porwanymi adresami. A sąd domen jest wręcz zasypywany przeróżnymi sprawami związanymi z typosquattingiem. - Procesów o porwania było już co najmniej kilkanaście, a o wadze problemu świadczy, że coraz częściej kończą się one sporymi karami dla porywaczy - mówi Matusiak. - Adres internetowy staje się dla firm równie ważny jak adres realny i ostro o prawa do niego walczą - dodaje. Tak ostro, że jak się nieoficjalnie mówi, najwyższe kary dla porywaczy sięgały już nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
A procesów może być jeszcze więcej, bo niedawno przybyły nowe możliwości spekulowania na adresach WWW. Do września 2009 roku można było przy rejestracji domen używać tylko alfabetu łacińskiego. Teraz do użytku dopuszczono także polskie znaki i od razu pojawiły się konflikty. Najgłośniejszą sprawą jest spór między Rafałem Agnieszczakiem, do którego należy popularny serwis aukcyjny Świstak (funkcjonujący przez lata pod adresem Swistak.pl), a niejakim Maciejem B., który zarejestrował witrynę Świstak.pl. Sąd uznał, że było to działanie na niekorzyść Świstaka, i nakazał oddanie porwanej domeny.
Procesu nie wygrał natomiast producent farb Śnieżka. Choć wydawało się, że ktoś celowo wykorzystuje podobną do firmowej domenę Śnieżka.pl, sędziowie orzekli, że rejestrujący witrynę nie działali w złej woli - pod tym adresem zainstalował się portal o górach. - To dopiero początek procesów o literówki. Najciekawsze dopiero przed nami, bo właśnie zagrożenia związane z porwaniami zauważyły instytucje państwowe. Tu się dopiero będzie działo - uważa Matusiak.
I rzeczywiście, choćby pod adresem Mon.pl (zamiast oryginalnego Mon.gov.pl) możemy przeczytać: "Mon.pl jest Państwa pierwszym i najlepszym źródłem informacji dotyczącym Czerwona zaraza w Armii Polskiej. Znajdziecie Państwo tutaj również inne interesujące linki. Mamy nadzieję, że Państwa poszukiwania zakończą się sukcesem!". Nie najlepsza to wizytówka dla Ministerstwa Obrony Narodowej.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!