"Prokuratura zakończyła śledztwo ze względu na niską szkodliwość czynu. Jeżeli kopalnia chce ubiegać się o odszkodowanie, musi wytoczyć ekologom proces cywilny. Z tego, co wiem, Greenpeace jest przygotowany finansowo na takie procesy. Dla nas sprawa jest zamknięta" - powiedziała DZIENNIKOWI Bożena Górska, zastępca prokuratora rejonowego w Koninie.

W listopadzie ubiegłego roku, przed szczytem klimatycznym ONZ w Poznaniu, grupa dwudziestu aktywistów Greenpeace'u weszła na teren kopalni odkrywkowej w Kleczewie. Ekolodzy założyli stację klimatyczną i protestowali przeciwko budowie kolejnych odkrywek oraz wykorzystywaniu węgla kamiennego jako głównego surowca do produkcji energii. Część protestujących zeszła też po linach na teren odkrywki. Pracownicy i ochrona usunęli ekologów, wezwali również policje, która zabrała aktywistów na przesłuchania.

Kopalnia wyceniła swoje straty powstałe w wyniku wstrzymania produkcji przez protesty Greenpeace'u na 350 tysięcy złotych. Władze odkrywki do tej pory nie złożyły pozwu o odszkodowanie, jednak nie wykluczają, że wkrótce to zrobią.