Spacerował po mieście z granatem w ręku
Policjant z Gryfic przetarł oczy ze zdumienia, kiedy zobaczył spacerującego po osiedlu pijanego mężczyznę z granatem w ręku. Ewakuowano sąsiedni blok, wezwano saperów. 45-letni Marek W. przyznał, że granat dostał od kolegi.
- Posłowie dadzą nam broń, bo boją się wojny
- Chciał się "rozerwać", wziął do klubu granat
- Arsenał w centrum stolicy
- Przez bomby uczniowie nie chodzą do szkoły
- Wrzucił granat do ognia, poleży w szpitalu
- Kamera ukryta w granacie
- Trzymał amunicję w piecu kaflowym
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Saperzy, którzy zostali wezwani na miejsce orzekli, że rzeczywiście jest to granat bojowy i że jakakolwiek próba przeniesienia go, może skończyć się wybuchem. Dlatego postanowili zdetonować go na miejscu, czyli na wewnętrznej drodze osiedlowej.
>>>Pies przyniósł swojej pani granat
Policjanci jednocześnie przeszukali mieszkanie posiadacza granatu. Pijany Marek W. przyznał wtedy, że dostał granat od kolegi, 51-letniego Bogdana S. Okazało się, że mężczyzna trzyma pod łóżkiem cały arsenał. Miał między innymi 21 różnych bagnetów, 5 luf z mechanizmem spustowym i 3 szable. Bogdan S. tłumaczył, że jest pasjonatem. Nie miał jednak żadnych pozwoleń na posiadanie broni.
Obydwu panom grozi teraz więzienie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!