Podłożył bombę, bo chciał się wykazać w pracy
Ochroniarz Mariusz B. podłożył atrapę bomby pod sklep, w którym pracował. Zaraz potem zadzwonił na policję. Zamieszania było co nie miara. Przyjechała straż pożarna, pogotowie ratunkowe i gazowe. Ale szybko okazało się, że alarm był fałszywy, a Mariusz B. przyznał się do winy. Zrobił to wszystko, bo chciał się... podlizać szefom.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Policja szybko ustaliła, że sprawcą fałszywego alarmu musi być ktoś z personelu sklepu. Kilka dni temu - podczas przesłuchania - Mariusz B. nie wytrzymał presji i opowiedział całą historię. O tym, że chciał zabłysnąć przed swoim pracodawcą szybką reakcją i telefonem na policję, i o tym, że atrapę bomby zrobił z pudełka, do którego przymocował kable.
"Podejrzanemu postawiono zarzut spowodowania fałszywego alarmu" - powiedział dziennikowi.pl sierż. Mariusz Mrozek z Komendy Rejonowej Policji na warszawskim Mokotowie. Mariusza B. czeka spora grzywna. I pokrycie wszystkich kosztów akcji. Służby liczą teraz ich wielkość.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!