Lecą głowy za aferę strzykawkową
Szef radomskiej Prokuratury Rejonowej oraz jego zastępca stracą stanowiska. Dymisja związana jest z brakiem odpowiedniego nadzoru nad nieudolnie prowadzonym śledztwem w sprawie ujawnionej przez DZIENNIK afery strzykawkowej.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To dobrzy fachowcy, ale popełnili błąd i muszą za niego zapłacić" - tłumaczy Robert Bednarczyk, szef Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, któremu podlega radomska
jednostka.
To właśnie prokuratorzy z Radomia pół roku temu pierwsi dostali informacje o brudnych strzykawkach. Zamiast błyskawicznie zabezpieczyć jednorazówki zagrażające zdrowiu, a nawet życiu
pacjentów, nawet nie sprawdzili, czy o sprawie wiedzą odpowiednie służby.
Dopiero ujawnienie afery przez DZIENNIK spowodowało, że śledztwo nabrało właściwego tempa. Sprawę przejęli prokuratorzy z Lublina. Nadrabiają zaległości, ale i tak wiele dowodów już
utracono. Duża partia strzykawek z wadliwej serii po prostu została zużyta.
Postępowanie dyscyplinarne czeka także prokuratora z Radomia, który bezpośrednio prowadził sprawę - zapowiedział prokurator Bednarczyk.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!