Amerykanie wysłali do Polski wniosek w sprawie Polańskiego po tym, jak reżyser pojawił się we wtorek na otwarciu Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Polański jest w Stanach Zjednoczonych ścigany w związku z zarzutami o gwałt na nieletniej z 1978 roku.

Dzisiaj reżyser stawił się na przesłuchaniu w krakowskiej prokuraturze. Odmówił zeznań, ale podał swój krakowski adres, numer telefonu i zobowiązał się, że będzie stawiał się na żądanie śledczych. Prokurator uznał, że nie jest konieczne stosowanie tymczasowego aresztowania - wyjaśnia rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk. Polański nie jest osobą podejrzaną, jest wolnym obywatelem i może swobodnie poruszać się na terenie naszego kraju”- dodaje Martyniuk.

Prawnicy podkreślają, że Polska i tak nie mogłaby wydać Amerykanom Polańskiego, bo konstytucja jest w tej sprawie jednoznaczna. Jeżeli ktoś jest obywatelem polskim, to zgodnie z Konstytucją, mamy zakaz wydawania takiego obywatela. Z tego, co wiem, Roman Polański ma polskie obywatelstwo - wyjaśnia prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Piotr Kładoczny.

Prawnicy dodają, że Polska nie może zgodzić się na ekstradycję Polańskiego także dlatego, że przestępstwo popełnione przez Polańskiego, w Polsce przedawniłoby się.

Roman Polański jest ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości za wydarzenia z 1978 roku. Wtedy to w Los Angeles miał wykorzystać seksualnie 13-letnią wówczas Samanthę Gailey. Reżyser przyznał się przed amerykańskim sądem do winy, ale przed ogłoszeniem wyroku uciekł ze Stanów Zjednoczonych.

Pięć lat temu Roman Polański trafił do aresztu domowego podczas pobytu w Szwajcarii. Tamtejsze ministerstwo sprawiedliwości po kilku miesiącach odmówiło jednak ekstradycji reżysera.

CZYTAJ TAKŻE: Książka o skandalu z Polańskim. Ofiara gwałtu: Szalona i smutna przygoda>>>