Nowelizacja Kodeksu karnego sprawiła, że zarzuty stawiane przez śledczych Andrzejowi Gąsiorowskiemu przedawniają się po 20, a nie 25 latach. Czas ten liczy się od zakńczenia przestępczej działalności - w tym wypadku był to 1991 rok. Przedawnienie nastąpiło więc w 2011 roku.

Prokurator Mirosław Augustyniak z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim tłumaczył, że wraz z nowelizacją musiano złożyć wniosek o umorzenie postępowania. 310 tomów akt w ubiegłym roku zostało przekazanych do sądu w Kaliszu.

Andrzej Gąsiorowski twierdzi, że stał się ofiarą polskiego systemu sprawiedliwości. Tłumaczył dziś dziennikarzom w sądzie, że najpierw uruchomiono przeciwko niemu służby specjalne, a dopiero później jego sprawą zajęli się prokuratorzy. Zdaniem Gąsiorowskiego nie jest to normalny tryb postępowania w demokratycznym państwie. Zapewniał, że żałuje takiego obrotu sprawy - jest bowiem przekonany, że przed sądem byłby w stanie dowieść swojej niewinności.

Art-B powstało w 1989 roku. Według śledczych Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik, wykorzystując tzw. oscylator, wielokrotnie oprocentowywali w bankach tę samą wpłatę. W ten sposób oszukali system bankowy na 4,2 bln starych złotych. Proceder wyszedł na jaw w 1991 roku. Wtedy wspólnicy uciekli do Izraela. Bagsik w 1994 roku został zatrzymany i skazany na 9 lat pozbawienia wolności. Andrzej Gąsiorowski do Polski wrócił po 23 latach i wtedy usłyszał zarzuty.