Znany dziennikarz leży poparzony w szpitalu
Wielka tragedia dziennikarza telewizji Puls, Krzysztofa Ziemca. Prezenter miał straszny wypadek. W niedzielę wieczorem w jego mieszkaniu na warszawskim Ursynowie wybuchł pożar. Krzysztof, ratując żonę i dzieci, poparzył sobie prawie połowę ciała. Cierpiał potworne męki, ale myślał tylko o rodzinie. To prawdziwy bohater - pisze "Fakt".
- Poparzony dziennikarz na specjalnej diecie
- Mężczyzna płonął na ulicy jak pochodnia
- Poparzony dziennikarz: Marzę, by zobaczyć dzieci
- Żona Krzysztofa Ziemca: Najgorsze za nami
- Żona Ziemca: Bóg pomógł nam to przetrwać
- Trzy staruszki zginęły w pożarach
- Poparzony dziennikarz dochodzi do zdrowia
- Desperat płonął przed budynkiem sądu
- Poparzony dziennikarz: Wkurza mnie bezsilność
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niedziela wieczór, godzina 22.20. Mieszkańców w bloku przy ulicy Cynamonowej na Ursynowie budzą krzyki i gęsty dym. Pali się mieszkanie znanego dziennikarza Krzysztofa Ziemca.
Tragedia zaczęła się w kuchni, gdy na kuchence zaczął płonąć garnek z podgrzewaną parafiną - relacjonuje "Fakt". Po chwili ogień przeniósł się na podłogę. Krzysztof nie zastanawiał się ani chwili. W domu była żona i trójka śpiących dzieci. Chwycił rozpalone naczynie i próbował wynieść je na klatkę schodową. W korytarzu pośliznął się i zawartość garnka wylała się na jego ciało.
Dziennikarz zaczął się palić niczym pochodnia. Mimo strasznego bólu myślał o najbliższych. Zaczął pukać do sąsiadów, by pomogli jego rodzinie. To właśnie sąsiedzi rzucili się, by gasić dziennikarza. On mimo poparzeń miał jeszcze siłę, by w domu pootwierać wszystkie okna. Gryzący dym mógł wydostać się na zewnątrz. W tym czasie żona wynosiła z domu śpiące dzieci Olgę, Manię i najmłodszego Frania.
"To prawdziwy bohater i zuch facet, zachował się niesamowicie. Choć był poparzony, myślał o ratowaniu dzieci. Wszystko bolało go strasznie, a on jeszcze otwierał okna" - mówi "Faktowi" Tomasz Sandak, kolega z Telewizji Puls. Chwilę po tragedii Krzysztofa przewieziono do szpitala przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie. W tej chwili leży na oddziale chirurgii plastycznej, ciągle jest na środkach przeciwbólowych, które mają uśmierzyć straszny ból.
Od jego łóżka nie odstępuje ukochana żona Danuta. "Mąż jest w bardzo ciężkim stanie, ciężko jest mu mówić, on się czuje tak, jakby go coś rozrywało od środka, ale wierzę, że będzie dobrze. On jest jak Terminator... Czuję się żoną Terminatora" - powiedziała "Faktowi". "Na szczęście nie ma poparzonej twarzy, może oddychać, mówić. Niestety, nie mogę go w ogóle dotykać, bo jest w opatrunkach, sama muszę być w fartuchu i rękawiczkach" - dodaje Danuta Ziemiec.
Dzieci są w tej chwili u babci, nie odwiedzają taty w szpitalu, codziennie rysują mu laurki i podpisują "Tatusiu, wracaj do domu". "Krzysztof walczy bardzo dzielnie, choć strasznie cierpi. Ma ogromne wsparcie rodziny i przyjaciół. Wszyscy mamy nadzieję, że ten koszmar szybko się skończy" - mówi Tomek Sandak.
Krzysztof Ziemiec pracował w wielu miejscach, ma przyjaciół w innych telewizjach, wszyscy bardzo się przejmują jego wypadkiem. Na jego komórkę przychodzi dziennie kilkadziesiąt SMS-ów ze słowami wsparcia. "Liczba SMS-ów jest nieprawdopodobna, żona codziennie czyta je Krzysiowi" - opowiada przyjaciel dziennikarza.
Krzysztof Ziemiec dwa dni temu miał 40. urodziny. "To straszne, że taki dzień musiał spędzać w szpitalu i do tego tak cierpieć" - dodaje. Dwa dni temu poruszeni znajomi zamówili mszę w intencji Krzysztofa. Wszyscy wraz z arcybiskupem Kazimierzem Nyczem modlili się o jego powrót do zdrowia. "Wszyscy koledzy są bardzo poruszeni. Modlimy się i kibicujemy Krzyśkowi" - mówi "Faktowi" Bogdan Rymanowski, dziennikarz TVN 24. "Na szczęście mamy informacje, że rokowania lekarzy są coraz lepsze" - dodaje. Wszyscy wspierają Krzysztofa jak mogą, są z nim sercem, bo odwiedziny są niewskazane. Dziennikarz leży w specjalnym, sterylnym pomieszczeniu. Znajomi zadbali już o spalone mieszkanie. Specjalna ekipa remontuje zniszczony do cna korytarz, wszystko jest tam czarne i osmolone. Przyjaciele Krzysztofa chcą, by dzieci wróciły do ładnego i czystego domu, by osmolone ściany nie przypominały im niedzielnej tragedii. Krzysztof zostanie w szpitalu kilka miesięcy, potem czeka go długa i pewnie bolesna rehabilitacja.






















~dorota2011-01-05 19:47
Witam! Rozśmieszają mnie takie komentarze czemu tak zrobił? W chwilach zagrożenia człowiek robi się coś impulsywnie, gdyby rozmyślał co jak zrobić to dzieci mogłyby się spalić. Gorzej by Mu było.Jestem po operacji kręgosłupa nieudanej ledwie (łaże) po domu,Proponują mi wózek ale Ja walcze i dzięki przeczytanej książce o panu Krzysztofie wierze że mi się uda. Ale komentują gdybyś nie poszła na operacje byś chodziła, ale My nie wiemy co los nam przygotował
~bernard2010-12-19 20:52
Dopiero dziś dowiedziałem się o tym co się przydarzyło p.Krzysztofowi Ziemcowi i jego rodzinie. Latwiej krytykować niż pomóc-myśle o tych którzy wypisują w komentarzach głupoty, ciekawe jak by zareagowali gdyby ich to spotkało? Dla mnie i wielu moich znajomych . Krzysztof Ziemiec jest wspaniałym czlowiekiem i BOCHATEREM !!! Niestety w przeciwieństwie do tych którzy pod jego adresem wypisują głupie komentarze-Brak wrażliwości i zrozumienia dla sytuacji-no tak potrzeba wlączyć myślenie żeby pojżć co się zdarzyło.
~meir2010-10-24 11:18
ale ma racje, po jaka cholere on ten garnek wynosił!! Tylko przez swoja glupote sie poparzył... i niby wielki bohater
~Rysiek z Klanu2010-10-20 23:01
halina ty ograniczona kretynko
~halina2010-09-30 07:33
Jak można było wogóle wynosić coś płonacego na klatkę chciał spalić ludzi?
Dwoje nieodpowiedzialnych ludzi.Pocholerę ta kobieta gotowała jakąś parafinę?A on zamias do zlewu chciał podpalić klakę schodową?Głupota i bezmyślność ludzi nie ma granic.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!