Dziennik Gazeta Prawana logo

Poparzony dziennikarz na specjalnej diecie

1 lipca 2008, 00:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Poparzony dziennikarz na specjalnej diecie
Inne
Dorota Ziemiec, żona poparzonego gorącą parafiną dziennikarza, robi wszystko, by pomóc i ulżyć w cierpieniu mężowi. Ponieważ Krzysztof Ziemiec musi jeść teraz dużo białka, to ona dba o jego dietę i codziennie gotuje mu domowe obiady. Dzięki białku rany po oparzeniach będą się goić szybciej - pisze "Fakt".

Tuż po wypadku Ziemiec był odżywiany jedynie poprzez kroplówki. Ale od kiedy może samodzielnie jeść, żona codziennie przygotowuje dla niego świeże posiłki i przynosi je do szpitala - pisze "Fakt"

Krzysztof trafił tam po wypadku, jakiemu uległ we własnym domu 22 czerwca. Kiedy zaczęła płonąć podgrzewana w garnku parafina, chciał ją wynieść, by nie dopuścić do wybuchu pożaru w mieszkaniu. Pośliznął się jednak, parafina go oblała i zaczął płonąć. Jest bardzo poparzony - twierdzi bulwarówka.

Na szczęście z każdym dniem jest z nim lepiej. A ważnym elementem kuracji jest to, co je. Dlatego jest na specjalnej diecie. Taką dietę stosuje się przy rozległych oparzeniach, po to by dostarczyć organizmowi dużo białka potrzebnego do odbudowy komórek. Dzięki temu rany będą się lepiej i szybciej goiły. Co zatem może jeść Krzysztof Ziemiec? Chory w jego sytuacji powinien dostawać mleko i jego przetwory (kefir, jogurt, sery), mięso (głównie drobiowe), ryby i jaja. A ponieważ osoby wymagające takiej diety często nie mają apetytu, bardzo ważne jest, aby przyrządzane dla nich posiłki były smacznie doprawione i estetycznie podane - twierdzi "Fakt".

Bogata w białko dieta zwiększa też odporność organizmu na infekcje, a to również jest bardzo ważne. Ciało Ziemca jest poparzone w 40 procentach, rany są bardzo rozległe, a ryzyko infekcji lub zakażenia duże. Dlatego właśnie Krzysztof leży w sterylnym pokoju i nikt nie ma do niego dostępu. Pani Dorota, która jest przy nim codziennie, sama musi być ubrana w specjalny fartuch i rękawiczki - ujawnia "Fakt".

A znajomi i przyjaciele, którzy sercem są przy nim, będą musieli z odwiedzinami jeszcze poczekać. Na razie mogą mu jedynie wysyłać SMS-y. Liczą na to, że za kilka dni jego stan na tyle się polepszy, że będzie można do niego zajrzeć. Choćby na chwilę. Dzieci też muszą poczekać, by zobaczyć się z tatą. Franio, Ola i Mania są u babci. "Cały czas pytają o tatę" - powiedziała "Faktowi" w niedzielę żona Ziemca. "Na razie nie pozwalam im go zobaczyć. Jeszcze za wcześnie" - dodaje bulwarówce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj