Nieudana gruzińska misja Kaczyńskiego
To miał być spokojny urlop w Juracie. Razem z żoną i bratem. Lech Kaczyński uwielbia zamkniętą rezydencję głowy państwa z własnym lasem, plażą i wieżą. Ale 7 sierpnia wieczorem do Juraty zatelefonował prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili... DZIENNIK odtwarza wydarzenia sprzed roku.
- "Lech Kaczyński uratował Gruzję"
- Gruzja: Rosja od lat szykowała się do wojny
- Rosja zbroi się przeciw Gruzji. Będzie wojna?
- Prokuratura bierze się za Kownackiego
- Tusk i Kaczyński znów kłócą się o wyjazd
- Osetia Południowa nie ma już rządu
- Saakaszwili: Kaczyński był mężny!
- Zobacz, jak Kaukaz czci ofiary wojny
- "Prezydent marnuje pieniądze podatników"
- Polska broń w służbie gruzińskiej armii
- Juszczenko porównuje banderowców do AK
- Turcja i Armenia - koniec stuletniego sporu
- Putin grozi Gruzji nową wojną
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
1.
Saakaszwili nie miał dobrych wiadomości. Mówił naszemu prezydentowi, że dwie wsie gruzińskie zostały zbombardowane. I że Rosjanie szykują się do jakiejś większej operacji. Kaczyński odpowiadał mu, żeby tylko nie robił głupstw i nie dał się sprowokować. Rozmowa była dość ogólnikowa, odbywała się przez zwykły, nieszyfrowany telefon. Czy była podsłuchiwana? "Zdziwiłbym się, gdyby nie była" - opowiada prezydencki minister.
Gdy konflikt już wybuchł, w Pałacu zastanawiano się nad tą rozmową. Czy Saakaszwili dzielił się z Kaczyńskim swymi niepokojami, czy raczej próbował go psychicznie przygotować na początek wojny, którą planował?
2.
W Gruzji sytuacja była napięta już od kilku tygodni. Od 15 lipca trwały wielkie rosyjskie manewry Kaukaz 2008. Brały w nich udział doświadczone oddziały walczące wcześniej w Czeczenii. Jak donosił gruziński wywiad - po zakończeniu ćwiczeń jednostki nie zostały odsyłane do domu, ale do baz w Osetii Północnej.
Gruzini nie pozostawali dłużni. Koncentrowali siły przy granicy z Osetią Południową, w okolicach Gori pojawiły się haubice Dana i wyrzutnie rakietowe BM-21 Grad (unowocześnione katiusze).
Sytuacja zaczęła być na prawdę wybuchowa w nocy z 6 na 7 sierpnia. Nie wiadomo, kto zaczął strzelać pierwszy. Fakty są takie, że tuż po północy 7 sierpnia pociski artylerii, moździerzy i granatników spadły na gruzińskie wioski. Rankiem z ciężkiej broni ostrzelano też pozycje na wzgórzach w okolicy wiosek Avnevi i Nuli. Zginął żołnierz gruzińskich sił pokojowych, kilku zostało rannych. Oczywiście Gruzini nie milczeli i w odpowiedzi ostrzeliwali osetyńskie pozycje. - Gruzini od początku roku zachowywali się agresywnie, tak jakby chcieli nas sprowokować do wojny - wspomina w rozmowie z DZIENNIKIEM Kosta Koczijew, jeden z najbliższych doradców przywódcy Osetii Południowej Eduarda Kokojty. - Ich wojska zajmowały wzgórza dookoła Cchinwali, snajperzy prowadzili ciągły ostrzał, w wyniku którego ginęli nasi ludzie. Miasto było niemal okrążone, a armia miała doskonałe pozycje do natarcia. Musieliśmy na to zareagować.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!