Dzieci w szponach SMS-owego nałogu
Nastolatki wysyłają i odbierają SMS-y czasem aż do świtu. Robią to w czasie jedzenia, czytania i odrabiania lekcji. W szkole ukrywają dłonie pod ławką i oddają się swojej namiętności. Robią to tak często, że bolą ich kciuki. Robią to wszędzie: w Azji, Ameryce i Europie.
- Nowy zawód Polaków: SMS-owacz
- Moro-Figurska: Nie kupię komórki od Rydzyka
- Za sprośne sms-y można trafić za kratki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Psycholodzy alarmują, że rośnie właśnie pokolenie uzależnione od SMS-ów. A rodzice płaczą, bo rachunki za komórki nastolatków rujnują domowe budżety.
"Któregoś dnia na wyciągu za telefon jednej z córek odkryłam, że wysłała w ciągu miesiąca ponad 8 tys. SMS-ów. Już wcześniej zauważyłam, że zachowuje się dziwnie, gdy słyszy sygnał przychodzącej wiadomości. Rzuca wtedy wszystko i natychmiast odpisuje" - opowiadała południowokoreańska gospodyni domowa Yoo Myung-hye w wywiadzie dla agencji Yonhap. Matka znalazła sposób na wyleczenie córki z nałogu: skonfiskowała jej telefon. Aby było sprawiedliwie, zabrała komórkę również młodszemu dziecku.
Nastolatki nie były oczywiście szczęśliwe. Twierdziły, że wysyłanie SMS-ów to dla nich jedyny sposób utrzymywania kontaktu z rówieśnikami. Rzeczywiście, młodzi Koreańczycy nie mają zbyt dużo czasu na życie towarzyskie. Od rana do późnego popołudnia siedzą w szkole, a potem aż do nocy biorą udział w płatnych kursach, na których przygotowują się do trudnych egzaminów pisemnych kończących kolejne etapy edukacji.
Ale i rodzice mają silne argumenty przeciwko SMS-om. Głównie finansowe, bo mimo że wiadomości tekstowe są w Korei bardzo tanie, to dzieci wysyłają ich tak dużo, że rachunki telefoniczne są niebotycznie wysokie. Jak wynika z danych firmy telekomunikacyjnej KT Corp., południowokoreańskie nastolatki odbierają i wysyłają średnio 1 tysiąc SMS-ów miesięcznie.
JTM, czyli kocham cię
SMS-y mocno denerwują również... prezydenta Francji. "Zobaczcie, co one robią z naszym językiem! Jeśli czegoś z tym szybko nie zrobimy, to za kilka lat będziemy mieli problemy ze zrozumieniem się nawzajem" - lamentował już w zeszłym roku Nicolas Sarkozy. I przypominał, że młodzi Francuzi, zamiast używać pięknej francuszczyzny, wolą posługiwać skrótami i zapisywanymi fonetycznie wyrazami. Piszą więc np. A2M1 co oznacza po prostu "à demain", czyli do zobaczenia jutro. Powszechnie stosowany w telefonicznej komunikacji skrót JTM to z kolei słynne francuskie "je t’aime", czyli kocham cię. A problem jest poważny - przekonywał prezydent - bo telefony komórkowe posiada już większość francuskich gimnazjalistów.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!