Jenny podkreśla jednak, że nie chce, aby jej obserwacje zostały odebrane negatywnie. "Nie zrozumcie mnie źle" — zaznacza, zanim zaczyna wyliczać to, co najbardziej ją zaskoczyło.
Ludzie i punktualność: "jeśli Polak obieca, to przyjdzie"
Największe wrażenie zrobiło na niej podejście Polaków do relacji międzyludzkich i dotrzymywania słowa. "Numer jeden to ludzie. Polacy są cudowni. Nie zrozumcie mnie źle. Są naprawdę mili i bardzo prawdziwi. Jeśli Polak chce się z tobą spotkać, to na 100 proc. przyjdzie. Natomiast w Los Angeles jest spora szansa, że to się nie wydarzy (...). Bardzo to doceniam" - mówi.
Badania dotyczące kapitału społecznego w Europie Środkowej potwierdzają, że w Polsce dużą wagę przywiązuje się do wiarygodności i bezpośredniości w relacjach. Choć Polacy bywają początkowo zdystansowani wobec obcych, relacje — gdy już powstaną — są często trwałe i oparte na zaufaniu.
Ostrożność zamiast ekstrawagancji
Jenny zauważyła także różnice w sposobie wyrażania siebie. Jej zdaniem Polacy rzadziej starają się wyróżniać lub wychodzić poza przyjęte normy społeczne. "Tam ludzie żyją swoją odwagą i indywidualnością. Idąc ulicą, widzisz mnóstwo różnych stylów życia: osoby ciche i głośne (...), widzisz bogactwo, bezdomność, biedę" - powiedziała w odniesieniu do Los Angeles.
Los Angeles, jako centrum przemysłu rozrywkowego, rzeczywiście słynie z kultury indywidualizmu i ekspresji. W Polsce — według socjologów — silniejsze są normy wspólnotowe i potrzeba dopasowania się do grupy, co może być postrzegane jako większa powściągliwość.
Bezpieczeństwo kontra różnorodność kulturowa
Kolejnym aspektem, który zwrócił uwagę Amerykanki, jest większa jednorodność społeczeństwa w Polsce. "Rozumiem, dlaczego ludzie to lubią. Polska jest bardzo bezpieczna i być może to się z tym wiąże. Ale ja jestem przyzwyczajona do mieszkanki kulturowej, która jest w Los Angeles, choć chciałabym, żeby było tam bezpieczniej" - oznajmia.
Dane Eurostatu i raporty dotyczące bezpieczeństwa wskazują, że Polska należy do bezpieczniejszych krajów Unii Europejskiej pod względem przestępczości ulicznej. Jednocześnie, według statystyk migracyjnych, pozostaje mniej zróżnicowana etnicznie niż duże metropolie USA, takie jak Los Angeles.
Smaki, których brakuje: tęsknota za meksykańską kuchnią
Na koniec Jenny zdradziła, czego najbardziej jej brakuje. Okazuje się, że chodzi o jedzenie. "Tęsknię za łatwym dostępem do salsy, za możliwością zamówienia ulicznego tacos i burrito. Mamy tu restauracje meksykańskie, ale jedzenie nie smakuje tak samo" - przyznaje.
Życie między dwoma światami
Historia Jenny pokazuje, jak różne mogą być codzienne doświadczenia w zależności od miejsca zamieszkania. Polska zaskoczyła ją życzliwością ludzi i poczuciem bezpieczeństwa, ale jednocześnie przypomniała, jak bardzo kultura i smaki dzieciństwa potrafią kształtować nasze przyzwyczajenia.
Dla wielu cudzoziemców przeprowadzka do Polski oznacza podobne odkrycia: spokojniejsze tempo życia, większą przewidywalność codzienności i silne więzi społeczne. Z kolei dla Polaków takie relacje są okazją, by zobaczyć własny kraj z zupełnie innej perspektywy.