CPN nie pomoże lotnictwu. Paliwo drożeje

Rząd w ekspresowym tempie przyjmuje ustawy, które mają obniżyć ceny paliw. W piątek będą one głosowane w parlamencie. Operację nazwano CPN, rozwijając ten skrót jako „Ceny Paliwa Niżej”. Podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk zaznaczył, że to odpowiedź na wojnę na Bliskim Wschodzie, w wyniku której ceny ropy wzrosły o ok. 45 proc., a benzyny o ok. 25 proc.

Reklama

- Obniżamy VAT na paliwa z 23% do 8%, obniżamy akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów. Te działania powinny przynieść niższe ceny paliw o około 1,20 zł na litrze - powiedział Andrzej Domański, minister finansów.

Koszty dla budżetu państwa będą ogromne. Oszacowano je na ok. 1,6 mld zł miesięcznie. Jednak obniżka nie pomoże wszystkim branżom.

Paliwo lotnicze bez zmian. Ceny rosną

Rządowa obniżka nie pomoże rynkowi lotniczemu. Samoloty pasażerskie korzystają z paliwa Jet A-1, które przeznaczone jest do silników turboodrzutowych. Zgodnie z ustawą nie jest ono objęte:

  • podatkiem VAT,
  • akcyzą,
  • opłatą paliwową.

To efekt historycznych porozumień, które mają na celu ujednolicenie cen na świecie. W dużym skrócie chodzi o to, by linie nie "uciekały" do krajów, w których podatki nie obowiązują. W Polsce do ceny doliczana jest jedynie tzw. opłata zapasowa, którą producenci i handlowcy co miesiąc wpłacają na rachunek Funduszu Zapasów Interwencyjnych.

Oznacza to, że obniżki podatków zapowiedziane przez rząd nie spowodują zmian cen paliw lotniczych.

Światowe ceny paliwa rosną bardzo szybko

Cena baryłki paliwa lotniczego (jet fuel) na światowych rynkach – według monitora zrzeszenia przewoźników IATA – wzrosła ponad dwukrotnie: z 95,95 dol. do 197 dol. Tuż po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie cena podskoczyła o 58 proc., a w kolejnych tygodniach rosła regularnie o 10–12 proc. Na razie ten trend wzrostowy się nie zakończył.

Hurtowe ceny za tysiąc litrów (metr sześcienny) Jet A-1 na lotnisku Warszawa-Okęcie wzrosły z 2,87 tys. zł (17.02) do 5,8 tys. zł (24.03 – ostatnia aktualizacja). Paliwo to zdecydowanie największy wydatek, który ponoszą linie lotnicze.

Należy wziąć pod uwagę, że niektórzy przewoźnicy korzystają z polityki hedgingowej, która pozwala czasowo "zamrozić" ceny. Nie wszystkie linie jednak z niej korzystają, a poza tym nie zawsze chroni ona przed długoterminowym wzrostem kosztów.

Reklama

Podwyżki cen biletów lotniczych. Już są

W czwartek (26 marca) jedne z większych linii lotniczych – Cathay Pacific – podniosły ceny biletów na wszystkich lotach o 34 proc. Podwyżki będą obowiązywać od 1 kwietnia i wynikają bezpośrednio ze wzrostu cen paliwa lotniczego.

"Jeśli nie uda się skutecznie złagodzić gwałtownego wzrostu kosztów paliwa, nie będziemy w stanie utrzymać efektywnego funkcjonowania naszej sieci" – przekazała linia w oświadczeniu.

Podwyżki wprowadziły też m.in. linie AirAsia oraz Thai Airways.

Od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie ceny biletów lotniczych z Europy do Azji znacznie wzrosły. Jak podaje agencja Bloomberg, odnotowano podwyżki nawet o 70 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Za bilet z Londynu do Sydney trzeba zapłacić już średnio dwa razy więcej.

Co z lotami po Europie?

Michael O’Leary, szef Ryanaira, zapewnia, że jego linia miała zapasy taniego paliwa na około trzy miesiące. Oznacza to, że jeśli sytuacja nie uspokoi się do czerwca, przewoźnik zacznie znacząco podnosić ceny biletów. W przypadku zakończenia konfliktu stawki - według prezesa Ryanaiara - wzrosną o ok. 4 proc.

"Zamrożone" stawki paliwa miał też LOT. Przedstawiciel linii w rozmowie z "Rynkiem Lotniczym" informuje, że zamiast wzrostu cen można się spodziewać ograniczenia mniej rentownych połączeń.

– Możliwości przełożenia wzrostu kosztów na ceny biletów, z powodu dużej konkurencji, są dość ograniczone – dlatego koncentrujemy się na optymalizacji operacyjnej, a w przypadku utrzymywania się obecnych trendów kosztowych nieuniknione będzie dostosowanie siatki połączeń do nowych realiów – powiedział Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy LOT.