O trwającej na łamach "Faktów i Mitów" od dwóch tygodni kampanii wymierzonej w Monikę Olejnik pisze "Gazeta Wyborcza". Tygodnik, w którym od kilku miesięcy felietony publikuje Janusz Palikot, a który wspierał jego partię w czasie kampanii wyborczej, wziął pod lupę początki kariery dziennikarki. Roman Kotliński, który 3 listopada nazwał Olejnik "dziennikarską hieną w spódnicy, która potrafi zgnoić człowieka, nie widząc go nigdy na oczy", zapowiedział, że pismo opisze jej "zagadkową karierę, którą zawdzięcza swojemu tatusiowi, wielce zasłużonemu dla PRL wysokiej rangi esbekowi".

Nowy numer pisma przyniósł okładkę, na której pod zdjęciem Olejnik pojawił się napis "Stokrotka". Jest to nawiązanie do głośnego incydentu, który miał miejsce po brukselskim wywiadzie dziennikarki z prezydentem Lechem Kaczyńskim, który już poza nagraniem nazwał ją "stokrotką" i groził, że ma ją na swojej "krótkiej liście". W "Faktach i Mitach", poza okładką, pojawił się tekst Marka Szenborna, w którym czytamy: "W przypadku Moniki Olejnik może nie byłoby tego błysku ani blichtru, ani kariery bez PRL-u, Służby Bezpieczeństwa i stanu wojennego". Autor, kreśląc życiorys ojca dziennikarki, powtarzał wiele tez tekstu publikowanego wcześniej przez "Gazetę Polską". Jednak - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - ojciec Olejnik ta naprawdę nie pracował w SB, a w formacji chroniącej placówki dyplomatyczne (w ramach struktur MSW).

Dziennik stwierdza, że Kotliński atakuje Monikę Olejnik, bo ta po wyborach przypomniała, jak 11 lat temu "Fakty i Mity" zaprosiły na swą promocję kapitana SB Grzegorza Piotrowskiego, który zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszkę. 

Atak na Monikę Olejnik wprawił Ruch Palikota w zakłopotanie, tym bardziej że dziennikarka często zaprasza do swych programów związanych z partią polityków, z jej twórcą na czele. "Kiedyś Kotliński mógł sobie wypisywać, co chce, mało kto to czytał, ale teraz jest posłem i to zobowiązuje do pewnej wstrzemięźliwości. Każde jego słowo obciąża nasz Ruch. Boję się, że będzie dla nas coraz większym problemem" - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" rzecznik RP Andrzej Rozenek. W niedzielę w programie Olejnik w Radiu ZET przepraszał ją, wręczył jej też kwiaty.

Klub RP decyzję w sprawie Kotlińskiego ma podjąć jutro. Karą może być nagana.