Burzę wywołał tekst z najnowszego wydania "Przekroju" zatytułowany "Taka, kurwa, konwencja". Marta Karaś i Ilona Witkowska - twierdzą, że nie chcą być kolejnymi "grzecznymi miernotami" i w imię postulowanej przez prof. Hartmana wolności słowa powiedzą, co chcą: wulgarnie, prymitywnie, dając dowód frustracji.
- piszą w reakcji na dialog Figurskiego i Wojewódzkiego dotyczący Ukrainek.
W całym tekście znalazły się 24 przekleństwa. Artykuł ilustruje też wulgarny rysunek przedstawiający nagiego Wojewódzkiego.
Redaktor naczelny "Przekroju" Roman Kurkiewicz pytany przez "Press", czy nie pomylono tu konwencji ze zwykłym brakiem kultury odpowiada: - . Kurkiewicz podkreśla, że wulgaryzmy istnieją w naszym języku i jeśli nie trafiają do słowa pisanego, to znaczy, że jest ono zakłamane.
- komentuje w "Press" Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Uważam Rze".
W podobnym tonie wypowiada się Bartek Chaciński z "Polityki". A przytaczana przez "Press"Karolina Korwin-Piotrowska mówi wprost, że