Debata odbyła się 12 kwietnia w Domu Dziennikarza przy Foksal 3/5 w Warszawie. Prowadził ją youtuber Marcin Rola, były rzecznik prasowy ruchu Kukiz'15. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. publicyści Krzysztof Karoń i Ireneusz T. Lisiak - dawny działacz opozycyjny i autor książki „Żydowscy kolaboranci Hitlera”, a także Leszek Żebrowski - historyk związany z ruchem narodowym. Zgromadzoną publiczność przywitał przedstawiciel Obozu Narodowo-Radykalnego Michał Jelonek. Salę przystrojono flagami ONR.

Reklama

Jak donosi "Press", już na początku debaty w siedzibie SDP prowadzący oświadczył, że na sali może być "jakiś kret" z "Gazety Wyborczej" lub TVN, i że proszony jest o opuszczenie pomieszczenia. Potem nie brakowało antysemickich wypowiedzi. Ireneusz T. Lisiak mówił m.in. o "religii Holokaustu" i Żydach wspierających zaborców, zaś oficjalne ustalenia w sprawie mordu w Jedwabnem nazwał oszustwem. Z kolei Leszek Żebrowski wskazywał m.in., że antypolonizm występuje również "wewnątrz" i jako przykład podał zachowanie prezydenta Andrzeja Dudy, który uklęknął przed tablicą upamiętniającą wydarzenia Marca '68.

Wiceprezes SDP Witold Gadowski nie chce komentować sprawy. "Sala udostępniana jest komercyjnie" - napisał w SMS-ie przesłanym "Pressowi".

Jacek Żakowski zgadza się z tym argumentem, przyznając zarazem w rozmowie z "Pressem", że goszczenie ONR w siedzibie SDP mu się nie podoba. - Taka organizacja jak ONR powinna być zdelegalizowana, ale Dom Dziennikarza jest komercyjnym miejscem wynajmowanym na imprezy i bankiety. SDP może je wynajmować, komu chce. Tylko przykre jest, że wynajęto je ONR - ocenia dziennikarz.

Natomiast również poproszony o komentarz Andrzej Stankiewicz podkreśla, że SDP powinno zajmować się dziennikarzami, nie polityką. - Doszło do zgrzytu, bo SDP nie powinno angażować się w politykę, lecz wypełniać swoją podstawową rolę, jaką jest ochrona dziennikarzy i dbanie, aby regulacje prawne, które ich dotyczą, nie były restrykcyjne. Mam nadzieję, że pluralizm w SDP nie oznacza wspierania ONR, bo niestety, wzrasta poparcie dla tej organizacji w obozie władzy i instytucjach z nią sympatyzujących - mówi publicysta Onetu.

Reklama

Stankiewicz przypomina przy okazji, że w weekend wynajęto legendarną Salę BHP w Stoczni Gdańskiej na obchody rocznicy powstania ONR, co oburzyło samego Lecha Wałęsę. Głośnym echem odbił się także współorganizowany przez ONR i Młodzieży Wszechpolską zjazd narodowców na Jasnej Górze. - To jest nie do zaakceptowania dla większości społeczeństwa - podkreśla Stankiewicz.

Innego zdania jest Łukasz Warzecha, który przypomina, że ONR jest legalną organizacją. - Nie jestem może jej wielbicielem, ale dopóki działa legalnie, to nie widzę problemu - bagatelizuje Warzecha.