Czterech zwolnionych fotoreporterów to: Jacek Turczyk (pracował w PAP od 1996 roku), Bartłomiej Zborowski (od 2005 roku), Stach Leszczyński (od 2008 roku) i Marcin Kmieciński (od 2016 roku). Wszyscy "w ostatnim czasie od kilku miesięcy – co dwa/ trzy miesiące – mieli przedłużane umowy w formie aneksu. Jednak od lutego dział PAP Foto nie zdecydował się na ponowne odnowienie umowy - w związku z tym czterech dziennikarzy z dnia na dzień pozostało bez pracy", informują WirtualneMedia.pl.

W ich obronie stanął Maksymilian Rigamonti, fotograf na stałe współpracujący z "DGP". W mediach społecznościowych opisał jak, fotoreporterzy PAP mieli zostać zwolnieni.

W odpowiedzi Wojciech Surmacz, prezes Polskiej Agencji Prasowej, do zacytowanego dialogu, dodał komentarz: "Tak się kończy >dojenie< PAP Foto".

Rigamonti wezwał też środowisko dziennikarskie, żeby stanęło w obronie zwolnionych – zbiera podpisy pod petycją do szefa Rady Mediów Narodowych. "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", apeluje.

"My niżej podpisani dziennikarze, fotografowie, redaktorzy i pracownicy mediów (pod listem do niedzieli wieczór podpisało się kilkadziesiąt osób), jesteśmy zbulwersowani zarówno faktem jak i formą zakończenia współpracy Polskiej Agencji Prasowej z naszymi kolegami fotoreporterami: Jackiem Turczykiem, Bartłomiejem Zborowskim, Stachem Leszczyńskim i Marcinem Kmiecińskim oraz publicznym komentarzem Wojciecha Surmacza, prezesa PAP" – napisano w piśmie do RMN. I dalej: "Uważamy za skandaliczne zarówno formę zwolnienia fotografów jak i komentarz prezesa PAP. (…) Wobec powyższego oczekujemy, że prezes PAP natychmiast przedstawi dowody, że zwolnieni dziennikarze >doili< – czyli okradali PAP. Jeśli tego nie zrobi, oczekujemy jego natychmiastowego odwołania z pełnionej funkcji oraz ponownego nawiązania współpracy przez Polską Agencję Prasową ze zwolnionymi fotoreporterami Polskiej Agencji Prasowej". 

Zdaniem Wojciecha Surmacza, prezesa agencji, ta "nie przedłużyła umów z firmami, prowadzonymi przez wymienionych fotoreporterów w ramach redukcji kosztów".

Zapytany, co rozumie poprzez stwierdzenie o "końcu dojenia PAP Foto", odpowiada: - Słowo "dojenie" było skrótem myślowym, wynikającym z poetyki Twittera i odnosiło się do nadmiernych wydatków PAP na usługi fotograficzne.