Czterech zwolnionych fotoreporterów to: Jacek Turczyk (pracował w PAP od 1996 roku), Bartłomiej Zborowski (od 2005 roku), Stach Leszczyński (od 2008 roku) i Marcin Kmieciński (od 2016 roku). Wszyscy "w ostatnim czasie od kilku miesięcy – co dwa/ trzy miesiące – mieli przedłużane umowy w formie aneksu. Jednak od lutego dział PAP Foto nie zdecydował się na ponowne odnowienie umowy - w związku z tym czterech dziennikarzy z dnia na dzień pozostało bez pracy", informują WirtualneMedia.pl.
W ich obronie stanął Maksymilian Rigamonti, fotograf na stałe współpracujący z "DGP". W mediach społecznościowych opisał jak, fotoreporterzy PAP mieli zostać zwolnieni.
- Czesć!
— MaksymilianRigamonti (@m_rigamonti) 1 February 2019
- Cześć!
- Umowa Ci się skończyła. (Odnawiany aneks co 2 miesiace)
- No tak, wiem.
- PAP zdecydował się z Toba nie przedłużyć umowy.
- Ale jako to?
- Nie moja to decyzja. To cześć.
Po 23 latach pracy tak traktuje się fotoreporterów w PAPie.... https://t.co/aoGo77H5Nw
W odpowiedzi Wojciech Surmacz, prezes Polskiej Agencji Prasowej, do zacytowanego dialogu, dodał komentarz: "Tak się kończy >dojenie
- Czesć!
— Wojtek Surmacz (@Faworyt) 1 February 2019
- Cześć!
- Umowa mu się kończy? (Firma/aneks na 2 mies./ redukcja kosztów).
- No tak.
- To ten co zarabia XXX?
- 2 x więcej.
- Ale jako to? Nie ma takich stawek.
- Nie moja decyzja.
- Nie przedłużamy. To cześć.
Tak się kończy „dojenie” PAP Foto. https://t.co/sN2jT180aI
Rigamonti wezwał też środowisko dziennikarskie, żeby stanęło w obronie zwolnionych – zbiera podpisy pod petycją do szefa Rady Mediów Narodowych. "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", apeluje.
"My niżej podpisani dziennikarze, fotografowie, redaktorzy i pracownicy mediów (pod listem do niedzieli wieczór podpisało się kilkadziesiąt osób), jesteśmy zbulwersowani zarówno faktem jak i formą zakończenia współpracy Polskiej Agencji Prasowej z naszymi kolegami fotoreporterami: Jackiem Turczykiem, Bartłomiejem Zborowskim, Stachem Leszczyńskim i Marcinem Kmiecińskim oraz publicznym komentarzem Wojciecha Surmacza, prezesa PAP" – napisano w piśmie do RMN. I dalej: "Uważamy za skandaliczne zarówno formę zwolnienia fotografów jak i komentarz prezesa PAP. (…) Wobec powyższego oczekujemy, że prezes PAP natychmiast przedstawi dowody, że zwolnieni dziennikarze >doili
Zdaniem Wojciecha Surmacza, prezesa agencji, ta "nie przedłużyła umów z firmami, prowadzonymi przez wymienionych fotoreporterów w ramach redukcji kosztów".
Zapytany, co rozumie poprzez stwierdzenie o "końcu dojenia PAP Foto", odpowiada: -