- Dla zwykłego amerykańskiego podatnika Polska to daleki kraj, mało o nim wiemy. To jest kraj, który jest dowodem zwycięstwa w zimnej wojnie, kraj, który od komunizmu przeszedł do demokracji. Oprócz tego Polska nie ma większego znaczenia strategicznego dla Stanów Zjednoczonych. Jeżeli Polska by powiedziała jutro: "dziękujemy, nie chcemy tutaj waszych żołnierzy", to dla USA nie byłby to żaden problem - stwierdziła Anne Applebaum.

Reklama

"Kolejny dowód, że Polska nie jest już demokracją"

Publicystka i pisarka zauważyła, że dla USA "Polska jest ważna z punktu widzenia moralnego, etycznego, jako kraj demokracji, którego trzeba bronić". - Ustawa anty-TVN to kolejny krok Polski w kierunku rosyjskiego, chińskiego, tureckiego systemu autorytarnego, której USA nie chce bronić i nie będzie bronić - podkreśliła.

Jej zdaniem przyjęcie ustawy "będzie zrozumiane jako kolejny dowód, że Polska nie jest już demokracją, idzie w mniej demokratycznym kierunku". - To może być kluczowy moment nie tylko w relacjach polsko-amerykańskich, ale też kluczowy moment tego, czy Polska nadal będzie częścią Zachodu, NATO, Unii Europejskiej. Jeżeli rząd wybiera kierunek przeciwko Zachodowi, wolnym mediom, USA, może być bardzo trudno wrócić - mówiła.

"Polska próbuje zniszczyć wolną prasę"

Applebaum podkreśliła, że "TVN to są przede wszystkim dziennikarze, a inni dziennikarze są bardzo wyczuleni w tym temacie". - Jeżeli Polska chce dla siebie zrobić jak najgorszą prasę, jeżeli PiS chce, by w każdej gazecie w USA i Europie pisali, że Polska próbuje zniszczyć wolną prasę, to ta ustawa anty-TVN właśnie do tego prowadzi - oznajmiła. - To jest moment, kiedy ludzie znowu będą słyszeć coś o Polsce i będzie to znowu coś negatywnego - dodała.

Zdaniem laureatki Nagrody Pulitzera polscy rządzący "być może nie chcą zrozumieć, a może mają w głowie coś ważniejszego niż bezpieczeństwo Polski i obywateli". - Ważniejsza jest ich władza, to, żeby mieli władzę na zawsze. W interesie Polski jest silny, ważny związek ze Stanami, z Europą, z Zachodem. Ale PiS ma inny priorytet. Dla nich te rzeczy nie są już ważne - oceniła Applebaum.