Kamienne schody do ołtarza, który cztery tysiące lat temu spływał ludzką krwią, piękne malowidła na ścianach - to wszystko ujrzał archeolog Walter Alva, gdy wszedł do odkopanej starożytnej świątyni, ukrytej w preuwiańskiej dżungli.
Jednak nie ołtarz i nie schody najbardziej zainteresowały archeologów. Najciekawsze są malowidła ścienne - prawdopodobnie najstarsze w Ameryce.
Lud, który cztery tysiące lat temu postawił tę świątynię, jest starszy niż słynni peruwiańscy Inkowie. Jego kulturę nazwano Moche. Zostawił po sobie piękną ceramikę, malowidła ścienne i świątynie, w których - jak ustalili naukowcy, analizując makabryczne freski - składali ofiary z ludzi.
Odkopana budowla jest niemal tak stara jak egipiskie piramidy w Gizie. Grobowiec faraona Cheopsa jest starszy od niej "zaledwie" o 500 lat. Archeolog Walter Alva, który odkrył świątynię, przypomina, że w peruwiańska dżungla skrywa jeszcze wiele podobnych tajemnic.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|