p

Reklama



"Noga dosłownie wyskoczyła mu z głowy" - mówił dziennikarzom lokalnego oddziału telewizji ABC z Denver doktor Paul Grabb. To on operował małego Sama. W całym stanie było tylko kilku chirurgów dziecięcych zdolnych przeprowadzić zabieg na trzydniowym wówczas pacjencie.

Chłopca prześwietlono po urodzeniu i gdy w jego głowie odkryto coś, co przypominało guza, postanowiono szybko operować. Dopiero na sali operacyjnej lekarze zrozumieli, co kryło się w czaszce noworodka. Poza w pełni uformowaną nogą znaleziono też fragmenty jelita i dłoń.

Lekarze widzą dwa możliwe wyjaśnienia - albo to rak typu teratoma, zwany potworniakiem albo wspomniany już przypadek niewykształconego płodu - płód w płodzie. Mały Sam najpewniej miał w głowie niewykształconego w czasie ciąży brata-bliźniaka.