Na trop aromatycznego kosmetyku trafili zoolodzy, prowadzący badania w rezerwacie przyrody Parque de Flora y Fauna Silvestre Tropical w meksykańskim Veracruz. Odkrycia dokonali, obserwując stada małp pajęczych (Anteles paniscus), zamieszkujących ten rezerwat.
"Zauważyliśmy, że niektóre samce wcierają w siebie dziwną zielonkawą maź o intensywnym zapachu" - opowiada prof. Matthias Laska, kierujący ekspedycją. "Były to przeżute liście drzewa groszkowego, drzewa trąbkowego i nać dzikiego selera" - wyjaśnia prof. Laska.
Podobne zachowania zaobserwowano też u małp kapucynek i lemurów. Ale zoolodzy uznali, że zwierzęta robią tak, by odstraszyć pasożyty i leczyć infekcję skóry.
Inaczej jest w przypadku meksykańskich małp: "Tu musi chodzić o coś więcej, bo spośród trzech składników używanych przez meksykańskie małpy, jedynie seler odstrasza insekty" - mówi prof. Laska. Według niego małpy używają "perfum" w tym samym celu, co ludzie – by stać się bardziej atrakcyjnym dla płci przeciwnej.
Tyle że aromat z przeżutych liści jest znacznie tańszy niż np. perfumy Diora.
Małpy to prawdziwe elegantki - perfumują się niczym ludzie. Czym? Śliną i przeżutymi liśćmi – odkryli zoolodzy ze szwedzkiego Uniwersytetu Linkoeping. To znacznie tańsze niż perfumy z drogerii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama