Tak wynika z badań brytyjskich naukowców z Imperial College w Londynie opublikowanych w najnowszym „Proceedings of the Royal Society B”.
Dziś próżno szukać wilków na terenie szkockich wrzosowisk i lasów. Zostały wybite, bo uchodziły za wcielenie zła i bezwzględnych morderców hodowanych przez ludzi zwierząt. Ostatni szkocki wilk został zadźgany nożem przez niejakiego Polsona w 1700 r. Miejsce jego zabicia, oznaczone kamiennym palikiem, znajduje się przy autostradzie A9 prowadzącej z Edynburga do Thurso.
Paradoksalnie wraz ze śmiercią tego drapieżnika problemy szkockich hodowców owiec dopiero się zaczęły. Żyjące na terenie Szkocji jelenie szlachetne zaczęły się mnożyć w zastraszającym tempie, bo nie miały żadnego naturalnego wroga. "W przeciwieństwie do Skandynawii czy Stanów Zjednoczonych, w Szkocji nie istnieje tradycja polowań na jelenie" - zauważa współautor badań dr Tim Coulson.
Dziś tych zwierząt jest tak wiele, że grozi to ekologiczną klęską. "Tutejszy ekosystem nie wytrzymuje obciążenia. Wkrótce jelenie nie będą miały co jeść" - mówi dr Coulson. Szukające pokarmu zwierzaki coraz częściej zapuszczają się w okolice ludzkich osiedli i żerują na pastwiskach owiec. Niszczą też szkółki młodych drzew, co niweczy próby zalesiania szkockich wyżyn i przyczynia się do zmniejszania różnorodności gatunkowej tutejszego ptactwa.
Sprawa jest na tyle poważna, że - by zmniejszyć ich liczbę - od kilku lat w Szkocji prowadzi się kontrolowany odstrzał jeleni.
Rozwiązaniem tych wszystkich problemów ma być reintrodukowanie (tzn. powtórne wprowadzenie) wilka na tereny Szkocji. "Zwykle tego typu akcje wynikały z chęci odtworzenia lub ratowania ginącego gatunku" - wyjaśnia dr Coulson. W tym przypadku jest inaczej. "Zaczęliśmy się zastanawiać, czy drapieżniki te nie pomogłyby w naturalny sposób kontrolować liczebności szkockich jeleni, a w dłuższej perspektywie przywrócić równowagę miejscowemu środowisku" - tłumaczy badacz.
Ponieważ wprowadzenie na jakikolwiek obszar nieobecnego od setek lat gatunku jest obciążone sporym ryzykiem i może mieć niespodziewane skutki, uczeni przeprowadzili szczegółowe symulacje reakcji ekosystemu na reintrodukcję wilków. "W naszym modelu uwzględniliśmy np. tempo ich rozprzestrzeniania się, odporność na choroby czy wreszcie tempo przyrostu naturalnego drapieżników oraz jeleni" - wymienia autor badań. Wielokrotnie powtarzane symulacje potwierdziły, że obecność wilków faktycznie pomoże przywrócić równowagę szkockiemu środowisku. "Odzyskanie kontroli nad liczebnością jeleni to niejedyny zysk" - zauważa dr Coulson. Jego zdaniem na powrocie wilczych watah skorzystają też ptaki, m.in. głuszce, które są obecnie wypierane z naturalnych siedlisk przez dużych roślinożerców.
Ponieważ wcześniejsze plany wpuszczenia wilków do lasów Szkocji wzbudzały spore kontrowersje opinii publicznej, badacze przeprowadzili nowe ankiety wśród mieszkańców miast oraz farmerów hodujących owce. "Ku naszemu zadowoleniu Szkoci dość przychylnie podchodzą do całej sprawy i nie mają nic przeciwko projektowi" - przyznaje autor badań. Co najważniejsze o projekcie pochlebnie wypowiadają się farmerzy, którzy musieli do tej pory z własnej kieszeni płacić za odstrzał jeleni.
Autor badań przyznaje, że wilki mogą czasem zabijać pojedyncze owce, ale tylko w sytuacji, gdy naprawdę przyciśnie je głód. "Na pewno ich ofiarami nie będą padać całe stada, lecz jedynie najsłabsze zwierzęta" - zauważa dr Coulson. " Nie da się tego uniknąć, jednak moim zdaniem zyski z reintrodukcji wilków znacznie przewyższają potencjalne straty".
Szkodniki mordujące owce - tak zwykle mówi się o wilkach. Opinia ta nie ma jednak nic wspólnego z rzeczywistością. Okazuje się, że powtórne wprowadzenie wilków na teren Szkocji nie tylko uratuje przed zagładą tamtejszą przyrodę, ale wpłynie też korzystnie na lokalną ekonomię - pisze DZIENNIK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama