Każda lampa będzie miała antenkę, by odebrać rozkazy z centralnego komputera. Wystarczy, że operator maszyny naciśnie guzik, a lampa dostanie rozkaz, jaki znak wyświetlić. I za kilka sekund wszyscy kierowcy widzą już ostrzeżenie na asfalcie.
W ten sposób zniknie problem znaków, które niepotrzebnie stoją przy drodze i służą tylko temu, by zaraz za bezsensownym ograniczeniem prędkości wpadać na radar drogówki. Tylko, że jest pewien haczyk. Trzeba by zbudować cały system od podstaw. A u nas jest jeszcze wiele dróg, przy których nie ma zwykłych ulicznych latarń.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.