Władze małego niemieckiego miasta Bohmte zrezygnowały ze znaków drogowych. Na ulicach nie ma żadnych zakazów, ani nakazów. Zniknęły też sygnalizatory drogowe. I co? Nie ma wypadków. Choć przez miasto przejeżdża dziennie 13000 samochodów.
Władze miasta stwierdziły, że bez znaków ludzie będą jeździć ostrożniej i bardziej uważać. Dlatego z uliczek Bohmte zniknęły wszystkie znaki zakazu, nakazu i ostrzegawcze. Przestały też działać wszystkie światła. Wydawało się, że ulice zamienią się w złomowiska pełne zniszczonych samochodów. Okazało się jednak, jak pisze "Daily Mail", że ulice stały się bezpieczniejsze.
Od początku eksperymentu wszyscy kierowcy jeżdżą wolniej i ostrożniej. A władze miasteczka zapowiadają, że znaków nie przywrócą. "Chcemy skończyć z dżunglą znaków, która opanowuje Europę" - tłumaczy rzeczniczka urzędu miasta, Sabine de Buhr-Deichsel.
Pomysłem władz Bohmte zainteresowały się inne niemieckie miasta. Chcą też zrezygnować ze znaków drogowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane