Najpierw przepłynęła z Anglii do osady w Jamestown. A już za tydzień tabliczka ze skrzyni, która 400 lat temu trafiła do Ameryki, poleci w kosmos amerykańskim wahadłowcem.
To zwykły kawałek blachy, na którym napisano "Yames Towne". Ale dla Amerykanów znaczy o wiele więcej. Bo to pamiątka z pierwszej stałej kolonii w Ameryce Północnej. Dla upamiętnienia 400 lat osady zabierze ją w kosmos wahadłowiec Atlantis.
Co jeszcze z pamiątek poleci w kosmos? Kilka pamiątkowych monet, które potem trafią do muzeum.
Skąd pomysł na nietypowy ładunek w misji, gdzie każdy gram ładunku jest na wagę złota? "To dowód na amerykański duch poszukiwania przygody i odkrywania nieznanego" - mówi Lesa Roe, szefowa centrum badawczego Langley w Hampton.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|