Teraz sportowcy mają lekkie życie. Nawet jak zagrają jak nasi piłkarze z Armenią, to najwyżej nikt ich nie przywita na lotnisku albo zostaną wygwizdani. Rzymscy atleci mieli o wiele gorzej. Według inskrypcji przetłumaczonej przez uczonych z uniwersytetu w Muenster, cesarz Hadrian kazał chłostać zawodników, którzy zaliczyli kiepski występ na arenie.
Tych, którzy za Hadriana zabalowaliby tak, jak często to robią nasi sportowcy, także nie czekałoby tylko odsunięcie od drużyny, a porządne batożenie. Bo cesarz chciał zrobić wszystko, by naprawić kiepski poziom igrzysk na terenie cesarstwa rzymskiego. A, według Hadriana, nic tak nie poprawiało motywacji czy koncentracji na zawodach, jak kilkanaście porządnych razów.
Inskrypcję odnaleziono w 2003 na marmurowej tablicy w tureckiej Aleksandrii Troas. Odcyfrował ją zespół historyków pod przewodnictwem profesora Elmara Schwertheima.
Szkoda, że nasi trenerzy nie mogą zastosować podobnych środków dopingujących. Na pewno dobre rzymskie metody poprawiłyby kondycję polskiego sportu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl