Amerykańska flota i najlepsi twórcy symulatorów dla parków rozrywki połączyli siły, by dać marynarzom szansę na porządne szkolenie. Ich dziełem jest "Battle Stations 21", czyli USS Trayer, replika nowoczesnego niszczyciela, warta 83 miliony dolarów. Wszystko umieszczono w pływającym magazynie w Chicago. Komputery potrafią uruchomić każde zdarzenie, jakie przyjdzie do głowy instruktorom.
Pożary, jęki umierających czy wybuchające systemy wyglądają tak jak w filmach. W końcu odpowiadają za nie specjaliści z Orlando, gdzie są największe parki zabaw i gdzie pracują najlepsi specjaliści wirtualnej rozrywki.
Ich dzieło jest tak realistyczne, że nawet doświadczeni marynarze są przerażeni, gdy ćwiczą akcję ratunkową. Bywa też, że ich młodsi koledzy wybuchają płaczem, bo nie wytrzymują twardego szkolenia. Ale instruktorzy wolą, żeby ich kursanci poznali to, co najgorsze w wirtualnym świecie. Wtedy gdy w rzeczywistości staną oko w oko z zagrożeniem, poradzą sobie bez problemu.
To jednak nie koniec współpracy amerykańskiego wojska ze specjalistami od efektów. W tej chwili kończą oni prace nad iracką wioską, gdzie żołnierze będą ćwiczyć walki z terrorystami.